"Brokeback and the Black Rock" ma brzmienie grającego na żywo zespołu. Ustalenia co do materiału zapadły na półtora roku przed nagrywaniem, więc wyzwaniem okazało się uchwycenia świeżości materiału.
Nagranie płyty powierzono Johnowi McEntire'owi, a ten wywiązał się ze swojej pracy wręcz rewelacyjnie - bas i perkusja brzmią naturalnie i wręcz "pełnie", gitary czysto i z odpowiednim "warkotem". Jest też odpowiedni pogłos tak przez zespół lubiany.
Chwilami usłyszeć można bardziej delikatne i dopracowane brzmienie, charakterystyczne dla ich wcześniejszych nagrań, ale prawdziwą atrakcją jest zwiększona dynamika grania. Słychać, że są to muzycy, którzy grają ze sobą od lat i to jest w tym przypadku atut.