Acid Mothers Temple & The Melting Paraiso U.F.O.:
Tsuyama Atsushi - monster bass, vocal, alto-recorder, cosmic joker
Higashi Hiroshi - synthesizer, electric guitar, dancin'king
Koizumi Hajime - drums, percussion, sleeping monk
Kawabata Makoto - electric guitar, hardy-gardy, violin, percussion, speed guru
Oni & Pikacyu (from Afrirampo) - vocals
recorded at Acid Mothers Temple, April - July 04
produced & engineered by Kawabata Makoto
mastered by Yoshida Tatsuya
photo by Kawabata Makoto
artwork by Kawabata Sachiko and Tomasz Seidler
New CD by Japanese progressive group Acid Mother Temple „Close Encounters Of The Mutants”
The Acid Mothers Temple and the Melting Paraiso U.F.O. are a self-described "freak-out group for the 21st
century" founded in 1996 by members of the Acid Mothers Temple soul-collective led by guitarist
Kawabata Makoto. Over the course of a half dozen albums and several U.S. and European tours, they've
become the most significant Japanese psychedelic band operating today, and one of the most dynamic
rock bands, period.
Acid Mother Temple already became a cult-group with its own distinctive improvisation sound highly
influenced by the Ash Ra Temple/Uli Trepte/, German Krautrock improvisations. Kawabata Makoto and his
group have so many ideas which come forth from listening to such and other albums, now when they
have the chance to record and try these “energies” out they simply blow it up and make their own version
Info wydawcy:
W ich muzyce jest wszystko, czego brakuje we współczesnym rocku! Kreując wokół siebie osobliwie psychodeliczną aurę, tyleż "sekciarską", co komiksową, członkowie AMT stworzyli kilkunastoosobowy kolektyw, złożony z muzyków, artystów, tancerzy, eko-farmerów i freaków.
Rafał Księżyk:
"...Prezentujący się niczym hippisowska rodzina skrzatów kolektyw Acid Mothers, maniacy zafiksowani na acid rocku lat 60. niestrudzenie nagrywają arcydzieła psychodelii, jakby wyjęte spoza czasu. Kwaśne Matki grają ogniste, tripowe improwizacje. Od onirycznego folku o archaicznym posmaku rwą w rejony, gdzie wycie gitar, nie słabnąc kłębi się w medytacyjnych formach. Elektryczny szok od pierwszej do ostatniej minuty...".
TOMASZ JANAS (GAZETA WYBORCZA Poznań z dnia 03/01/2005 str. 6):
(...) Właśnie w rockowo-noise'owych okolicach porusza się Acid Mothers Temple. Ich najnowszy krążek jest kolejnym dowodem, jak fascynująca może być rockowa muzyka, gdy... dokona się jej dekonstrukcji. Recenzenci piszą, że to "space rock", że to współczesna wersja gitarowej psychodelii, ale przecież mamy tu także niemal punkrockową dynamikę, szorstkość i transowość, a przy tym rozbudowane formalnie, finezyjne granie. Może jednym z najwłaściwszych skojarzeń byłyby dokonania Captaina Beefhearta z czasów płyty "Trout Mask Replica" - zwłaszcza jeśli chodzi o muzyczny radykalizm, bezkompromisowość, otwartość i swobodę korzystania z dowolnych inspiracji. (...) Kto lubi twórcze eksperymenty, a nie słyszał wcześniej Acid Mothers, może zacząć poznawanie grupy od tego krążka. Tych, którzy zespół znają, nie trzeba chyba namawiać.