Dogbite – Dynamit – czyli Feniks powstaje z popiołów
Zacznijmy od tego, że grupa Dogbite na przestrzeni lat przyzwyczaiła już swoich fanów, że na ich nowe wydawnictwa czeka się zwykle dłużej niż w przypadku innych polskich bandów. Celem grupy było zawsze postawienie głównego nacisku na wyjątkowo dobre brzmienie a to wymaga czasu, spokoju i odpowiedniego doboru ludzi, którzy tę wizję zrealizują. Nagrać album, który nawet odsłuchiwany po latach będzie brzmiał dobrze a nie okaże się tylko sezonowym zjawiskiem. Tak było w przypadku debiutanckiego albumu, który zawierał słynny utwór z filmu Dzień Świra, nie inaczej jest teraz, po 10 latach od fonograficznego debiutu Dogbite. A jednak jest coś, co czyni nowy album Dynamit szczególnym i wyjątkowym.
Z powodu nie ukazania się trzeciego albumu Anatra Guardia (przez niektórych zwanego „Zakazanym albumem"), okres oczekiwania na nowe wydawnictwo przeciągnęło się o kolejne lata. Tym razem materiał miał być nieskazitelny zarówno od strony tekstowej jak i muzycznej. Teksty przemyślane a muzyka bezkompromisowa.
Nad nowym materiałem i brzmieniem prace trwały jak zwykle dość długo, szczególnie jak na dzisiejsze warunki, ale wszystko to dla słuchaczy, którzy mają w tym roku, według zapewnień zespołu, dostać przełomową płytę w dyskografii Dogbite.
Całość brzmi tak jak się nazywa - bardzo żywo i gitarowo. Na płycie nie znajdziecie ballad czy spokojniejszych dźwięków. Przykładowo najspokojniejszy numer z płyty „W radio” zaczyna się gitarami, które przejeżdżają po uszach słuchacza jak czołg po poligonie. Usłyszycie tam oczywiście tytułowy „Dynamit” czy utrzymany w klimatach ragga „Zakazane słowa”. Aranżacja każdego utworu jest dopięta na ostatni guzik – dzięki czemu płyty po prostu się dobrze słucha i chętnie do niej wraca.
Materiał nagrywany był Dogbite Studio i Media Studio. W tym momencie warto wspomnieć o ważnych i dużych nazwiskach (wielokro....... more