W świecie, w którym zespoły grające muzykę instrumentalną mają zazwyczaj krótki żywot, na cud zakrawa fakt, że Dirty Three funkcjonują już całe 10 lat. Tym triem z Melbourne w Australii niezmiennie dowodzi klasycznie wykształcony skrzypek Warren Ellis - od lat równolegle występujący w składzie The Bad Seeds Nicka Cave'a. Składu dopełniają dwaj weterani nowofalowych australijskich zespołów: gitarzysta Mick Turner oraz perkusista Jim White, który 'po godzinach' często występuje z różnymi postrockowymi wykonawcami, m.in. z Billem Callahanem (Smog) i Willem Oldhamem czyli Bonnie 'Prince' Billy'm.
Fenomen długowieczności Dirty Three wytłumaczyć można jedynie niezwykłością granej przez nich muzyki. To repertuar głównie o charakterze balladowym, a więc stosownie melancholijny, nokturnalny, w mniej lub bardziej oczywisty sposób osadzony w anglo-irlandzkiej tradycji muzyki ludowej. Muzycy, zwłaszcza Ellis, traktują jednak swoje instrumenty w sposób cokolwiek niekonwencjonalny, ich gra jest nieprzewidywalna. Coś co pięknie i sielsko się zaczyna, zawsze może skończyć się jak senny koszmar. Coś, co na początku uwodzi subtelnością i urodą brzmienia może w ciągu sekundy zamienić się w brutalny atak dźwiękowy na słuchacza. 'She Has No Strings Apollo' nie jest wyjątkiem wśród innych pozycji z dyskografii Dirty Three. Z tym tylko, że - jak zgodnie twierdzą fani i krytycy - jest to bodaj najlepszy album zespołu od czasu klasycznego 'Horse Stories' z 1996 r., a pomysł by tu i ówdzie poszerzyć instrumentarium o fortepian, organy i bas okazał się wyśmienity. Może wreszcie zadziałał tu też 'genius loci', część bowiem materiału powstała w studiu producenta Fabrice'a Lora, który współodpowiedzialny jest m.in. za sukces muzyki do filmu 'Amelia'.