Jednym z powielanych frazesów dotyczących krajów skandynawskich, jest to, że kraje te są schludne i zadbane, uporządkowane i czyste.
Na pewno nie można tego samego powiedzieć o Infinity Pool, drugiej płycie pochodzącego z Kopenhagi kwartetu When Saints Go Machine. Właściwie jest zupełnym zaprzeczeniem tej tezy. Ta płyta zrodziła się z atmosfery chaosu. Jest cięższa, mroczniejsza i bardziej syntetyczna niż poprzedni album. Na Love And Respect gościnnie pojawia się głos zdobywcy nagrody Grammy, rapera Killera Mike'a, który improwizuje na tle syntetycznego beatu. W innym momencie albumu, w utworze Dead Boy, pojawia się zdigitalizowany, drżący falset Nikolaja Manuela Vonsilda, przetworzony w rodzaj ambientowego soundscape'u. Z kolei Infinity Killer to efekty dźwiękowe przeciwstawione niskiemu warkotowi. Na poprzedniej płycie „Konkylie", staraliśmy się imitować naturę przy pomocy maszyn - mówi Vonsild. Z kolei na „Infinity Pool" staraliśmy się uchwycić poczucie absurdu ludzkości starającej się konstruować naturę. Widzi się to będąc w mieście. Człowiek zawsze ulega wpływom tego, co ma dookoła.
Na temat samej muzyki Vonsild mówi: Jest na tej płycie wiele odniesień do wczesnych lat dziewięćdziesiątych. Nie jest to album w stylistyce rave, ale jest w nim wiele z muzyki rave. Podsumowaniem tego, co staraliśmy się zrobić jest „Degeneration". Na tej płycie są utwory, które w pewnych okolicznościach mogłyby być utworami rave'owymi. Ten jest jednym z tych, którego nie mógłby nagrać nikt inny. Jednak zamiast w pełni ulec tym rave'owym fascynacjom, zrobili coś zupełnie odwrotnego, niż można było się spodziewać. Uprościli tę muzykę i pokazali ją w nowym świetle. Mrok, który zabarwiał ich twórczość na poprzedniej płycie, pozostał w stanie nienaruszonym. To sprawiło, że When Saints Go Machine zdobył w zeszłym roku szereg nagród w ich rodzimej Danii. Vonsild jest optymistycznie nastawiony do tego typu akceptacji ze strony przemysłu muzy....... more