Głównym założeniem podczas pracy nad No Place For My Dream, siódmym albumem w 26-letniej karierze światowej sławy Nigeryjczyka Femi Kutiego (syna Feli Kutiego), był powrót do istoty afrobeat'u.
Jak mówi sam Kuti afrobeat porywa ludzi do tańca, a jednocześnie pomaga przełknąć gorzką pigułkę rzeczywistości. Biorąc pod uwagę kryzys, który zaatakował nie tylko Afrykę, ale także cały świat, pigułka jest tak trudna do przełknięcia jak nigdy wcześniej. Dlatego afrobeat jest potrzebny i powszechny. Jak zawsze. Femi postanowił to przesłanie zawrzeć w muzyce, która wypełnia No Place For My Dream, a dla której tradycyjnie siłę napędową stanowi jego stały zespół Positive Force.
Na No Place For My Dream Femi osiąga nowy poziom doskonałości, z wielkim oddaniem starając się być głosem ubogiej ludności, pomagając im zmierzyć się z otaczającą rzeczywistością.