Jak rzekła artystka Björk, muzyka to najlepsza pielęgniarka na świecie. Jedna z najpotężniejszych sił oddziałująca na ludzką psychikę i emocje. Żelaznym uściskiem chwytająca za serce, przywołująca wspomnienia, wprawiająca w melancholijny nastrój, kojąca, motywująca do działania czy wreszcie bardzo szybko i skutecznie wywołująca uśmiech na twarzy (i w duszy).
To właśnie na tym najbardziej przyjemnym i radosnym aspekcie obcowania z muzyką, koncentruje się kompilacja o jakże wymownym tytule "I Feel Good".
Wydana w roku 2004, cześć pierwsza tej składanki, solidnie namieszała na polskim rynku i w dobry humor wprawiła (wciąż wprawia) całe rzesze słuchaczy.
35 piosenek z lat 60. i 70., w tym takie perły, jak "Rescue Me" Fontelli Bass, "Lovely Day" Billa Withersa, "Tainted Love" Glorii Jones czy "Stand by Your Man" Candi Staton. Na tym soulu i funku wychowały się pokolenia, ludzie się przy nich zakochiwali, kochali, tęsknili. Ale nie tylko muzyka wyróżnia tę składankę od innych na rynku. Tu słychać, że jej autor czuje muzykę i wie, jak ją poukładać w sensowną całość. To ponad dwie godziny, które miną Wam jak chwilka. Na szczęście można ją puścić od początku - tak o płycie "I Feel Good" pisała "Gazeta Wyborcza", a komplementów nie szczędziły również inne opiniotwórcze dzienniki i kulturalne magazyny.
Owszem, "I Feel Good" to głównie muzyka sprzed 4 i więcej dekad. Owszem, to głównie takie brzmienia jak soul, funk czy disco, jednak nie o nazwy, gatunki i lata publikacji tu chodzi. "I Feel Good" to przede wszystkim bardzo skuteczny, soniczny gaz rozweselający. Dwupłytowa, dźwiękowa eksplozja radości, ponad muzycznymi szufladkami i gatunkowymi podziałami, dotykająca również historii muzyki rozrywkowej.
Powyższy opis, pasuje również do drugiej części płyty "I Feel Good", której premierę wyznaczono na jesień tego roku. Tym razem pojawi sie kilka współczesnych, ale wciąż ponadczasowych nagrań. Chwilami, choćby za sprawą strzelistych, pełnych....... more |