„King in the Mirrow” to drugi studyjny album w karierze austriackiej piosenkarki, aktorki i modelki. Gdyby ktoś chciał określić twórczość Anny F. jednym słowem to z pewnością byłoby to słowo „bezkompromisowa”. Bo Anna F. wszystko robi trochę na przekór. Tworzy muzykę pop, ale jest to pop zdecydowanie niepokorny, tak jak np. w słowach do utworu promującego album - „DNA” – „It’s ok, I just wanna f*** your friend”. Podczas gdy wszystkie piosenkarki marzą o nagrywaniu w Los Angeles, ona stamtąd uciekła do Berlina, gdzie powstała jej najnowsza płyta „King in the Mirror”. Nad brzmieniem albumu Anna F. ostatecznie pracowała wraz z Philippem Steinke. „W L.A. wszyscy są nastawieni tylko na pisanie hitow, bo na tym zarabia się pieniądze” – tłumaczy swoje artystyczne wybory Anna F. Zdecydowanie trafne wybory, bo płyta nie tylko szturmem wdarła się na austriacką listę bestsellerów docierając do 3. miejsca, ale też zapewniła artystce koncerty u boku Lenny’ego Kravitza czy Jamesa Blunta.
„King in the Mirror”, stawiana muzycznie blisko dokonań takich artystek jak choćby Lykke Li czy Dido, opowiada wiele o „dwoistości ludzkiej natury” – prawdzie i fikcji, miłości i nienawiści, przeszłości i przyszłości, strachu i odwadze. Przed wszystkim jest jednak niepokorna, dokładnie tak, jak jej autorka.