Rafał Księżyk (Antena Krzyku 2/2004):
Mając dobre wspomnienie o "Standards" z entuzjazmem sięgałem po nowy album Tortoise. Okładka najpierw mi się nie podobała. Przypomina wypadkową "Jurrasic Park" i "Strażnicy". Teraz, po wysłuchaniu muzyki okładka podoba mi się najbardziej. Bo też zdaje się, iż cała autoironia tych inteligentnych przecież muzyków poszła w projekt graficzny. Trochę szkoda. Niewątpliwie Tortoise są czarodziejami brzmienia. Misternymi eklektykami, co to ożenią gitarę surf z minimal music i exotica. Koniec końców nagrywają "It's All Around You" – arcydziełko estetyki cool americana. W swej interpretacji estetyki americana łączą muzykę obu Ameryk i Karaibów, jazz, easy, awangardę, rock. Na "It's All Around You" zupełnie jednak zanika garażowy sznyt. Mierzi mnie, iż cały ich rockowy pierwiastek napina się w patetycznych art pozach. A w niemal co drugim utworze Tortoise lądują na mieliznach prog – rocka. Tam gdzie sięgają po bossę, easy listening, funk bywa naprawdę przyjemnie. Nawet jeśli mieli w planach odlecieć w produkcję wirtualną, po prostu przynudzają. Kiedyś robili dub, a tutaj trafiają się kawałki dla fanów Genesis...
Info dystrybutora:
Przez ostatnie 10 lat Tortoise zasłużyli na opinię jednego z najbardziej cenionych zespołów nie tylko na niezależnej scenie. Każdy z ich krążków to wydarzenie tak dla opiniotwórczej prasy w rodzaju The Wire, jak i dla młodzieżowych tabloidów – NME czy Q, krytycy są już bowiem zgodni, że w muzycznym kanonie to nazwa równie znacząca jak Herbie Hanckock, King Tubby czy Aphex Twin.
Choć określenie post-rock, z którym wiązano ich na początku, mało kto już pamięta, zespół z Chicago przetrwał i z każdą płytą zaskakuje, przedefiniując własny sound, ucekając od gatunkowych schematów i prostych skojarzeń. Poszczególni muzycy Tortoise: John McEtnire, John Herdon, Jeff Parker, Doug McCombs…– zaangazowani w niezliczoną ilość projektów pobocznych....... more