Mógł być - obok Thurstona Moore'a, Alana Vegi, Richarda Helia -jednym z najbardziej wpływowych twórców nowojorskiej sceny No Wave z przełomu lat 70. i 80. Dzisiaj - kompletnie zapomniany - jest zapewne ostatnią z ważnych postaci tamtego środowiska, która czeka na odkrycie. Eksperymentował z Alice Coltrane oraz Allanem Ginsbergiem, niewiele brakowało, żeby został członkiem Talking Heads, w latach 80. zdobył pewne powodzenie dzięki klasycznym realizacjom alternatywnego disco (rzeczy z tego okresu ukazują się równolegle na kompilacji “The World Of Arthur Russell"). Nigdy jednak nie zaistniał na trwałe w świadomości choćby skromnej, wybranej publiczności. Pozostał - wydaje się - artystą boleśnie niespełnionym. W 1992 roku zmarł na AIDS.
“Calling Out Of Context" gromadzi nieznane dotychczas nagrania z ostatnich pięciu lat jego życia. To największe zaskoczenie: ten materiał brzmi, jakby powstał dekadę wcześniej. O wyrazie całości decydują tu przede wszystkim proste struktury rytmiczne wystukiwane przez automat. Dopiero na ich tle Russell umieszcza “rozmazane", ekspresyjne akordy gitarowe lub syntezato-rowe. Skojarzenia z Suicide narzucają się same. Jeżeli muzyki Russella nie sposób pomylić z jakąkolwiek inną, to za sprawą głosu Amerykanina - melancholijnego, dziwnie wycofanego.