This is the debut album by the young Polish Jazz pianist / composer Michal Ciesielski, which presents thirteen compositions, twelve of which are his own original compositions and one is a standard. Ciesielski performs the music on solo piano, which is a very bold and courageous statement quite unusual for a debut.
Although Ciesielski is a very eloquent pianist, the real surprise here are his delightful compositions; a collection of impressions, miniatures and other ditties, which are all quite charming even if seemingly simplistic. Perhaps a great melody line and an elegant harmony is exactly what we need in times like these, when we are being smothered with overwhelming racket. This album is like a breath of fresh air or a whiff of women's perfume in a malodorous environment.
To be perfectly honest this music is only marginally associated with Jazz. The compositions, or at least most of them, have a distinct Classical music influence, folkloristic touches, Ragtime memories and Broadway classic songwriting qualities, which of course is all perfectly acceptable. Ciesielski will surely find his own language in time, which seems pretty evident judging his achievements so far.
The piano playing is a bit too "pretty" as far as my personal taste is concerned, perhaps due to the influence of pianist Leszek Mozdzer, who seems to be hovering in the background, but again time will surely cure this sooner or later. And pretty or not, it is definitely excellent and enjoyable.
Overall this is an impressive debut, well within the conventional Jazz mainstream, which usually offers little originality, which this album is awash with. Ciesielski is definitely on my radar from now on, destined to go places. Well done indeed!
By Adam Baruch
Nagranie Michała Ciesielskiego okazuje się płytą niezwykle wręcz interesującą… pod względem improwizacji, ale też samych kompozycji. Bo w warstwie kompozycyjnej zauważalne są wielorakie inspiracje. Muzyką klasyczną (Paranoid Waltz) czy starym- dobrym jazzem z pod szyldu ragtime’u (Rush Hour Rag). Ale co jest najważniejsze… to nie jest muzyka przetworzona, ale gruntownie w warstwie prekompozycyjnej przemyślana.
Jedną z lepszych rekomendacji okazują się słowa Leszka Możdżera zanotowane na okładce płyty:
„Niniejszym rekomenduję Michała Ciesielskiego jako młodego, obiecującego pianistę wartego inwestycji w jego dalszy rozwój. Artysta ten posiada bogaty, intrygujący język harmoniczny oraz wyjątkowy zmysł kompozycji. Polecam go Państwa uwadze”
I rzeczywiście, co ujmuje już od pierwszych taktów, to ogromna wrażliwość muzyczna, zmysł melodyczny i nieoczywiste rozwiązania harmoniczne. Ale nie tylko. Bowiem Michał Ciesielski jest pianistą inteligentnym czerpiącym z wielu źródeł, ale nie bezmyślnie kopiującym… co jeszcze wyróżnia Ciesielskiego, to język harmoniczny… oryginalny, intrygujący i jakże inny od harmoniki Możdżera, Herdzina, Jagodzińskiego, Jaskułke, czy Hołowni. Trzynaście, kontrastujących ze sobą utworów to w większości jazzowe- improwizowane w całości?- miniatury- może za wyjątkiem siedmiominutowej kompozycji Gene de Paula- You Don’t Know What Love Is, spośród których w zasadzie nie ma sensu wyróżniać konkretnych tytułów, gdyż płyta wymaga wysłuchania w całości. Ma przecież swoją dramaturgię, którą skrzętnie buduje zresztą sam pianista. Pianista, mający spore możliwości, ale także- co najważniejsze-potrafiący przekuć te umiejętności w intrygujący materiał melodyczny, którego słucha się bardzo dobrze.
Pierwsza płyta Michała Ciesielskiego jest płytą intrygującą, ukazującą młodego pianistę jako muzyka ciekawego i posiadającego spore umiejętności warsztatowe i muzyczne. Jest ta....... more