muzycy:
Mats Gustafsson: slide and baritone saxophones
Craig Taborn: piano
Editor's info:
Two very different musicians from the wide range of the jazz spectrum, Mats Gustafsson and Craig Taborn played together just once, for the 2015 edition of the Ljubljana Jazz Festival, and that explains the chosen title of this LP. The meeting seemed improbable, but in what concerns improvisation, if the protagonists are committed explorers of spontaneity anything can happen, even the most extraordinary music. That was the case – the encounter was recorded and here it is, documented, as it should. Particularly happy with the results, Gustafsson said in an interview: «It was like a kick in the ass; please, give me more challenges like this one, in order to keep my sanity!» Imagine the refined chords defining Taborn’s piano music. Now, mix with it some slap-tonguing in the way only Gustafsson knows how to do with a baritone sax. Does it sound good in your head? Well, in “Ljubljana” it sounds even better, because these two fantastic improvisers created music with their differences, entering each other’s territory. Who said art is a question of compromise? It isn’t. This may well be the jazz album of the year and a landmark on the label as Clean Feed’s number 400.
Zagrali ze sobą tylko raz - na festiwalu Jazzowym w Ljubljanie w 2015 roku i na całe szczęście koncert ten został zarejestrowany. Bo nie wiadomo czy kiedykolwiek jeszcze staną na scenie powtórnie. Amerykański pianista Craig Taborn oraz szwedzki, post-brötzmannowski saksofonista Mats Gustafsson wydali właśnie pierwszy wspólny album i, choć to płyta w moim odczuciu fantastyczna, niesądzę, by kiedykolwiek jeszcze powtórzyli ten eksperyment.
Mats Gustafsson wyrażał się o graniu z Tabornem z entuzjazmem: "To był jak kop w dupę, dajcie mi więcej takich wyzwań - potrzebuję ich dla zachowania zdrowia psychicznego!". I coś w tym jest, bo granie z Tabornem, z jego olbrzymim bagażem doświadczeń i tradycji, ze znajomością tak technicznych niuansów klasycznej pianistyki, harmonii, klasycznej i jazzowej tradycji do łatwych nie należy. Oczywiście, można to wszystko odrzucić, pozostać na to głuchym i z punkową dezynwolturą (tak przecież bliską Gustafssonowi) wywalić kopniakiem drzwi filharmonii. Ale nie, Mats stara się nawiązać dialog z Tabornem może nie na jego warunkach, ale też wcale nie narzuca swoich. Klasyczne doświadczenia wcale nie są też obce szwedzkiemu saksofoniście - wszak grywa wciąż jeszcze koncerty ze specjalistami od muzyki współczesnej (wiedeńskie KlangForum) i należy, w moim odczuciu, do najbardziej osłuchanych muzyków świata, podchodząc w dodatku do muzyki bez żadnych stylistycznych podziałów. Ale tutaj nie tyle eksploruje ten świat, co wykorzystuje swoje doświadczenie do płynnego poruszania się w nim. I wnosi ze sobą swoją autorską wizję i tradycję Aylera, i Brötzmanna, której od lat jest wierny.
Gustafsson opowiadał kiedyś, że pierwszą jazzową płytą w jego kolekcji był album "Spiritual Unity" Aylera. I nigdy już później nie znalazł lepszej płyty. To wiele mówi o jego korzeniach i fascynacjach. Ale grając muzykę improwizowaną, przez lata zbliżał się do stricte jazzowej tradycji, z upływem czasu coraz bardziej świadomie ją eksplorują....... more