‘Bottle It In’ Kurta Vile'a pojawił się 12 października za pośrednictwem Matador Records.
Nagrywając swoją pierwszą płytę od trzech lat, eklektyczną i elektryzującą ‘Bottle It In’, Kurt Vile dokonał wielu odkryć. Podróże mogą inspirować w zaskakujący sposób. Amerykański artysta, tworzący muzykę z pogranicza indie rocka i folku, z domieszką lo-fi, przez dwa bardzo pracowite lata nagrywał w różnych studiach w całym kraju, podczas sesji w przerwach długich tras i rodzinnych wycieczek. Każda piosenka, bez względu na to, czy jest to zwięzła i chwytliwa kompozycja popowa, czy też epatująca gitarą epopeja, staje się podróżą samą w sobie. Kurt Vile stał się kimś w rodzaju boga gitary, który z pokorą, ale i pożądaniem, tworzył nowe dźwięki, nowe pomysły. Dzięki precyzyjnemu i błyskotliwemu stylowi gry, zamienia każdy riff i rytm na punkty na mapie, przenosząc słuchacza z jednego miejsca do drugiego.
Traktując poprzednie albumy jako punkty wyjścia, Vile na ‘Bottle It In’ udaje się w nowych kierunkach, przesuwając krawędzie mapy poza nieodkryte terytoria. Te utwory pokazują wciąż rozwijającego się artystę: autora piosenek, który podobnie jak jego bohater John Prine, potrafi sprawić, że zarówno śmiejesz się i łamiesz sobie serce, często w tym samym momencie. Rozkoszuje się drobiazgami muzycznymi - nie tylko wprowadzaniem nowych instrumentów, ale także podkreślaniem ich interakcji z gitarą i głosem - jak glockenspiel w ‘Hysteria’, jak przesterowane gitary akustyczne Kim Gordon pod koniec ‘Mutinies’, jak banjo głosy i wokalistek z Lucius, aby nadać aurę samotności ‘Come Again’.
Vile podróżował ponad dwa lata, w czasie których koncertował, promując album ‘b’lieve I’m goin’ down’ z 2015 roku, nagrał duet z australijską piosenkarką i autorką tekstów oraz gitarzystką Courtney Barnett, otwierał konc....... more