Grupa Clinic 10 maja wydała album ‘Wheeltappers and Shunters’ - swoją pierwszą płytę od siedmiu lat.
„Od kilku lat jest między nami pyszałkowatość ” - mówi Ade Blackburn, rzecznik Clinic, odnosząc się do serialu z lat 70., do którego nawiązuje tytuł albumu. „Kiedy rozmawialiśmy o piosence brzmiącej zbyt „kabaretowo” lub zbyt ładnie, powtarzaliśmy: „To trochę jak „Wheeltappers and Shunters””.
Ten album nie jest ani świętem, ani oczernianiem kultury epoki, w której dorastał Blackburn i jego współpracownik Hartley.
“To satyryczne spojrzenie na brytyjską kulturę - wysoką i niską” - wyjaśnia Blackburn. „Fascynuje mnie, że ludzie patrzą wstecz na lata 70. jako na dni świetności. Okazało się, że do tego czasu była ciemniejsza, bardziej przewrotna strona. Kiedy spojrzysz na to teraz, było to wyraźnie widoczne w kulturze głównego nurtu.”.
Wielka Brytania, którą przywołuje Clinic, to nie ta starożytna, bukoliczna przeszłość zielonego krykieta, łagodnego tańca Morris, do którego wielu zdaje się być tak zdeterminowanych, by kraj powrócił. Ale mówi o wiele bardziej mglistej przeszłości. Clinic mówi o czasach, kiedy Blackpool było stolicą przyjemności królestwa, a publiczność była rozbawiana przez podróżujące cyrki i brudny glamour wesołego miasteczka; tandetny koniec zabawy na molo i wymuszoną zabawę w Butlins.
Większość zespołów wchodzących w trzecią dekadę, nie czuje potrzeby zmieniania dotychczasowej drogi, jednak wydający ósmy album Clinic wciąż zachowują zdolność do zaskakiwania. To nie jest zespół odrodzony, ale odświeżony i zrewitalizowany. Trwający nieco ponad 28 minut ‘Wheeltappers and Shunters’ jest niszczycielski, bogaty w szczegóły i intrygi dźwiękowe. To cenne minuty wypełnione pomysłami.