Na albumie zespół wkroczyłem na mroczniejsze terytorium, zarówno pod względem brzmienia, jak i tekstów. Kontynuował również różne eksperymenty z „Zawroty głowy szczęścia”, takie jak wprowadzenie metrum 5/4, czy wielokrotne zmiany metrum, zmiany tonacji, wariacje instrumentalne, nieprzewidywalne riffy i struktury struktury.
"Przez pierwsze dwa albumy chciałem brzmieć, jak Kurt Cobain, potem na Infinity Land pomyślałem: "Dlaczego śpiewam z amerykańskim akcentem?". To był też początek tego, że odnalazłem swój głos jako tekściarz. - SIMON NEIL