Znajdując się pomiędzy lo-fi "Horn of Plenty" a indie rockowym "Veckatimest", Grizzly Bear weszli w 2006 rok ze swoim debiut dla Warp - "Yellow House" - brzmiąc jak żadna inna grupa.
Tak, to był indie rock, który rzucił wyzwanie - Animal Collective, The Microphones, Arcade Fire i innym - jako że brooklyńska grupa zademonstrowała autodydaktyczny i idiosynkratyczny sposób tworzenia muzyki psychodelicznej z ostrym jak laser skupieniem i niesamowitymi umiejętnościami w pisaniu piosenek, zupełnie różniącymi się od swoich rówieśników.
Cicho eksperymentalny w swojej organicznej produkcji i krętej strukturze, otwierający album 'Easier' prezentuje rozległą, acz skromną gamę instrumentów Grizzly Bear - banjo, gitary, pianina, dęte drewniane, perkusję przypominającą timpani, odrobinę instrumentów dętych blaszanych - i tchnie życie w ich mały zakątek świata, tak spontaniczny i zabawny jak jam session na strychu.
Podczas gdy muzyka „Yellow House” jest często mroczna i ciemna, z upiornymi harmoniami wokalnymi nie zapomnijmy jak bardzo afirmująca życie jest to płyta – tak jak to zostało ujęte w 'Lullabye': "chin up, cheer up".
„Yellow House” to album, który ukształtował całą alternatywną muzykę rockową - 15 lat później jego głęboka tajemnica wciąż rozbrzmiewa w sposób szczególny.