Since the beginning of phonograms and the possibility of recording sound (and images too), our civilization has been striving, understandably, for the best possible sound quality and fidelity of its sound. This is manifested in ever newer media and technologies. In addition, there is the desire for the greatest possible convenience and speed in access to music and its "reproduction". There are records on which the production is more important than the music itself.
The vinyl record market seems to be standing somewhat in the way of these trends, but since the vast majority of black (and color) records are issued hastily, often carelessly, of course from digital sources, vinyl records also seem to fit into the global trend: faster, more convenient, more bells and whistles, more form, less content.
In analogue sound recording, outstanding quality was achieved already in the middle of the last century. Tape recorders became increasingly perfect and smaller. They were the standard in sound recording in recording studios, radio, in the world of film and science. The digital devices that replaced them are indeed more functional, but do they really sound better?
Patryk Zakrocki (among others Polski Piach) came up with the idea (in cooperation with Zbyszek Kozera) to record solo performances of artists in a very raw way on a currently very rarely used monophonic (!) Nagra reel-to-reel tape recorder. Without overdubs, without mastering, without any production procedures, with all the consequences of such an unsterile recording method (ambient noise, sounds from far and near) and with all the imperfections of analogue recording on tape. He has already recorded dozens of artists playing various instruments and people who use their voices as instruments in this way. He passed the topic on to Uncle Gusstaff, so that in several long, spontaneous conversations they could plan the first release from the Monaural Poetry label founded by Patryk. ....... more
Od początku istnienia fonogramów i możliwości nagrywania dźwięku (i obrazu też) nasza cywilizacja dąży, co zrozumiałe, do jak najlepszej jakości dźwięku i wierności jego brzmienia. Przejawia się to w coraz to nowszych nośnikach i technologiach. Do tego dochodzi jeszcze chęć jak największej wygody i szybkości w dostępie do muzyki oraz jej "przeprodukowanie". Zdarzają się płyty, na których produkcja jest ważniejsza od samej muzyki.
Trochę w poprzek tym trendom wydaje się stać rynek płyt winylowych, ale ponieważ zdecydowana większość czarnych (i kolorowych płyt) wydawana jest pospiesznie, często niedbale, oczywiście ze źródeł cyfrowych, to płyty winylowe jednak chyba również wpisują się w ogólnoświatowy trend: szybciej, wygodniej, więcej wodotrysków, więcej formy, mniej treści.
W analogowej rejestracji dźwięku już w połowie ubiegłego wieku osiągnięto wybitną jakość. Magnetofony stawały się coraz doskonalsze i mniejsze. Stanowiły standard w rejestracji dźwięku w studiach nagraniowych, radiowych, w świecie filmu i nauki. Urządzenia cyfrowe, które je zastąpiły sa faktycznie bardziej funkcjonalne, ale czy rzeczywiście lepiej brzmią?
Patryk Zakrocki (m.in. Polski Piach) wpadł na pomysł (we współpracy ze Zbyszkiem Kozerą), by nagrywać solowe występy artystów w sposób bardzo surowy na bardzo rzadko obecnie używanym monofonicznym (!) magnetofonie szpulowym Nagra. Bez dogrywek, bez masteringu, bez żadnych zabiegów producenckich, z wszystkimi konsekwencjami takiego niesterylnego sposobu nagrywania (szumy otoczenia, odgłosy z daleka i bliska) i z wszelkimi niedoskonałościami analogowego nagrywania na taśmę. Nagrał w ten sposób już kilkadziesiąt artystek i artystów grających na różnych instrumentach oraz osoby operujące głosem jak instrumentem. Temat podał dalej Wujkowi Gusstaffowi by w kilku długich, spontanicznych rozmowach zaplanować pierwsze wydawnictwo z założonego przez Patryka labelu Monaural Poetry.