Wykonawcy/performers:
Ramunas Jaras - mini moog, klarnet, głos
Janek Kubek - tabla, djembe
Maciej Maciejewski - gitara elektryczna
Agnieszka Obradović-Maciejewska - głos
Anna Nacher - głos, teksty, gitara, didja drums, kalimba, mini-harmonium, bębny ramowe z Indii i Uzbekistanu, dzwonki z Iranu, didjeridu, tybetańska misa pocierana
Tomasz Radziuk - gitara basowa
Marek Styczyński - fujara pasterska, bas loop fujara, obój X, tybetańska trąba d'ung, flety proste z Indii, Bułgarii i Ukrainy, didjeridu, klarnet, shachnai, klaskawki Aborygenów, bąk i zabaki odpustowe, młynek modlitewny, grzechotki, orzechy, gliniany i ramowy bęben z Indii, drumla, wokalizy, bamboo drums.
Nagrań dokonano w dniach 10-13 i 20 maja 1999 r. w Studiu S-5 Radia Kraków
Pierwsza płyta Projektu Karpaty Magiczne, Nacher&Styczyński oraz Radziuk/
Jaras/Maciejewski/Kubek/Maciejewska
Recenzja z zinu "Wiatry" #15, wiosna-lato 2000 (autor: /S/):
Pewnie większość zainteresowanych już dawno opłakała rozpad grupy Atman. Wielka szkoda, że ta wybitnie nowatorska formacja przeszła do historii. Jednocześnie samo nasuwa się powiedzenie: "Umarł król - niech żyje król". Właśnie na gruzach ATMANA zrodził się nowy projekt, którego dwie najsilniejsze kolumny to Marek Styczyński (ex-ATMAN) i Anna Nacher. Oczywiście wspomniana para jest szczodrze wspomagana przez licznych muzyków. Materiał jest utrzymany w zbliżonej do ATMANA konwencji, ale raczej tej z ostatniego okresu działalności. Jednak nie chciałbym snuć jakichś wielkich analogii do poprzedniego zespołu Marka, gdyż pewnie nikt z osób tu grających nie byłby tym zachwycony. PROJEKT KARPATY MAGICZNE to wyjątkowa i oryginalna grupa. Zawarte na płycie 11 kompozycji wprost zionie różnorodnością. Pierwszy utwór wprowadza w nastrój uniesienia i jednocześnie jednoznacznie ukazuje, gdzie tkwią korzenie inspiracji. Bogate odgłosy i śpiewy zwierząt i w ogóle przyrody ujawniają, że te dźwięki mają współgrać, stworzyć Arkadię, swoistą harmonię z tym, co naturalne i bliskie sercu ludziom czującym zapach mchu po porannej mgle. Na to wszystko nakłada się jeszcze klimat tajemniczości. Jakby chciano nam przypomnieć, że to, co dzikie, nigdy nie zostanie do końca poznane, czy tego chcemy, czy nie, zawsze przyroda będzie nami kierowała, że nigdy jej nie ujarzmimy. Doskonałe zaśpiewy Anny potęgują te uczucia. Propozycja następna, tytułowa, trochę zakłóca budowaną z mozołem atmosferę na skutek zastosowania dość ostrej gitary elektrycznej. Ale to tylko pozór, pierwsza myśl człowieka bojącego się, człowieka, który od dawna odwrócił się od tego, co jest mu najbliższe. Gdy odrzuci się uprzedzenia, wszystko stanie się jasne. Nie liczy się forma, instrumenty (a tych jest tu mnóstwo, prawie z całego ....... więcej