Andrew Coleman znany jest bardziej jako Animals on Wheels (pod tym szyldem nagrał dwie płyty dla Ninja Tune).
Na tym debiucie pod swoim nazwiskiem mniej jest już "drill'n'bassu" a więcej urozmaiconych melodii a nawet akustycznych instrumentów. Po prostu spokojna, piękna i elegancka muzyka instrumentalna, nagrywana w domowym studio, z wielką dbałością o wysmakowane brzmienia.
info dystrybutora:
"everything was beautiful and nothing hurt" to długo oczekiwany album Andrew Coleman'a znanego wcześniej jest przede wszystkim z nagrań pod szyldem Animal On Wheels dla sławnej Ninja Tune. Jak wszyscy pewnie pamiętają w okresie, gdy po technologicznej rewolucji dopiero kształtowały się stylistyczne zręby nowych gatunków, Animals On Wheels stawiano - obok Aphex Twina czy Luke'a Viberta - w rzędzie pierwszych śmiałków, którzy w technologicznym i estetycznym chaosie tak śmiało wytyczali nowe szlaki. Nawet w barwach odważnych przecież Ninja płyty Animals On Wheels uznanwano awangardzie brzmieniowych i formalnych poszukiwań. Coleman rozpoczynał jako jeden z najzdolniejszych uczniów drum'n bassowego boomu z początku lat 90-tych. Nic dziwnego, że osadzone na niezwykle szybkim nerwowym rytmie kompozycje Animals On Wheels porównywano Aphexa, Squarepushera czy Plug. Uważnemu słuchacz śledzący dokonania Colemana mógł jednak zauważyć, iż jego zainteresowania - podobnie jak i jego wybitnych kolegów - przesuwały się raczej w stronę jazzowej wizji kreowania nastroju i rozwijniaa kompozycji niż potężnych breakbeatowych uderzeń na wzór jungle'owych schematów. Coleman zawsze należał bowiem do niewielkiego grona artystów nieobliczalnych i dlatego właśnie tak ciekawych i wciąż inspirujących.
Nieposkromioną duszą pozostał na szczęście do dziś - uciekając od blichtru wielkiego świata i niechętne zaznaczając swa medialną obecność uciekł na rzeczną barkę w rodzinnym Cambridge. by tam w spokoju kontynuować s....... więcej