Nowy album tria otwiera gitarowy riff zdolny stopić cały temat przewodni. Nawiasem mówiąc to właśnie on rozciąga Another Sound Is Dying do imponujących rozmiarów. Wybaczono by ci zastanawianie się co łączy brookilńskie Dub Trio z blisko czterdziestoletnim stylem jamajskim bedącym tożsamością wyrażoną w pierwszym członie ich nazwy, ponieważ odpowiedź - jak zdołasz po chwili odkryć - przychodzi po paru minutach, kiedy to riffy, surowa energia - stanowiące korzeń brzmienia Dub Trio - zostaną posiekane na kawałki, rzucone w poprzek kanałów dźwiękowych i naładowane poddźwiękowymi częstotliwościami.
Oto dub jako forma sztuki powstającej i ideologicznie związanej ze stołem mikserskim, a nie dosłowna do bólu wprawka gatunkowa, do tego konsekwencja jest absolutnie dławiąca i masywna.
Na Another Sound Is Dying zespół raz jeszcze pracuje z producentem/realizatorem dźwięku/honorowym czwartym członiem grupy - Joelem Hamiltonem nad materiałem który obejmuje symultanicznie metal, hip-hop, punk i reggae, do tego spychając powyższe na oślepiająco nieznane tereny.
Od dramastycznego post-metalu w Respite i roots-reggae "do przodu" (Mortar Dub) do kontrapunktowej, obranej z kłamstw przemocy zamykającego płytę Funishment, album ukazuje zaplecze i słownik dźwięków Dub Tria (wszyscy trzej pracują również jako muzycy sesyjni) póki jest w stanie uchwycić ich swingujących, groovujących i okładających pięściami z siłą rozbijającą wszystkie bile.
Pomimo iż jest to w zdecydowanej większości instrumentalny set, znalazło się tu miejsce na powrót kameowego wokalu (w nafaszerowanym politycznie, isnpirowanym śmieciarską estetyką No Flag) współwłaściciela Ipecac Recordigs, tytana wcielania art-rockowych ideałów w nowoczesność - Mikea Pattona.
Nagrane w ciągu tygodnia, w New Hampshire (studio Metronome), oraz przekonfigurowane w nadprogramowym tygodniu spędzonym już na Brooklinie (Studio G).