Ken Vandermark: tenor and baritone saxophones
Paal Nilssen-Love: drums
Lasse Marhaug: electronics
multikulti.com; 2008-06
"...Nie pierwsza to płyta, na której możemy usłyszeć razem trójkę improwizatorów - Ken Vandermark, Lasse Marhaug i Paal Nilssen-Love grali już wspólnie w Territory Band (4, 5 i 6) oraz norweskiej odsłonie Powerhouse Sound. Pierwsza to jednak płyta gdzie pojawiają się tylko we trójkę i w dodatku - w całym bogatym dorobku Kena Vandermarka - pod pewnymi względami dosyć nietypowa. O ile pewne noise'owe akcenty można było wcześniej w jego projektach zaobserwować (Frame Quartet, delikatnie na niektórych płytach The Vandermark 5, odważniej natomiast w Territory Band - zwłaszcza 4), nigdy jednak nie odgrywały one takiej roli i nie determinowały tak bardzo poczynań chicagowskiego muzyka. Tutaj nie obcujemy z noisem w formie czystej - Vandermark silnie osadza i ten projekt w jazzowej tradycji, odwołuje się do rocka czy muzyki współczesnej - ale jest to składnik, który zdecydowanie tutaj dominuje. Ci, którzy szukają mocnych muzycznych doznań na pewno nie będą zawiedzeni - obcujemy z muzyką intensywną i drapieżną, gęstą i rozwichrzoną, pełną dziwnych, generowanych elektronicznie (Lasse Marhaug), ale i akustycznie (niesamowity Paal Nilssen-Love) brzmień i zgrzytów. W tą dźwiękową i wyimprowizowaną zawiesinę wdziera się saksofon Vandermarka - czasem przecina muzyczną tkankę niczym nożem (Broken Music 1), czasem przejmuje kontrolę nad poczynaniami tria i narzuca swoją mocno zrytmizowaną, pędzącą wizję (When Water Burns, Broken Music 2), czasem tylko snuje coś na kształt melodii (noise'owa ballada Hand Lettered). Muzycznie ta płyta jednak świetnie się broni - trzy muzyczne osobowości wnoszą t,o co mają najlepszego, nikt tu nie dominuje - wszyscy są na równych prawach. Całość nie jest jednak tylko sumą umiejętności członków zespołu - dzięki wzajemnemu zrozumieniu, doświadczeniu, otwartości i uwadze improwizatorów obcujemy w muzyce z pewną wartością dodaną. Nie wiem ilu słuchaczy ten album zachwyci (mnie uwiódł), ale jednego jestem pewien - w obojętnośc....... więcej