Wszystko zaczęło się od dźwięku w głowie Rokii Traore. Ta pochodząca z Mali piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów wiedziała, że chce stworzyć nowy styl muzyczny, który byłby „bardziej nowoczesny, ale nadal afrykański, coś bardziej bluesowego i rockowego od mojej folkowej gitary”. Wtedy usłyszała starą klasyczną gitarę elektryczną firmy Gretsch, uwielbianą przez amerykańskie zespoły rockabilly lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, używane przez wszystkich od Chet’a Atkins’a po George’a Harrisona. To było to brzmienie, którego szukała, i to pomogło jej wnieść świeży, zdumiewający nowy wymiar do jej wyśmienitych piosenek.
Album ten może zostać sklasyfikowany jako muzyka afrykańska, jednak niczym nie przypomniana większości nagrań z nurtu „Word Music” i również niewiele ma wspólnego ze malijskimi rodakami artystki takimi jak Salif Ketia czy Oumou Sangare. „Oni są wspaniali, ale ja nie jestem tradycyjną malijską piosenkarką.” Album na pewno przemówi do fanów bluesa, chociaż nie jest albumem bluesowym, spodoba się również fanom wyrafinowanego współczesnego rocka, mimo iż pełne zadumy a zarazem intrygujące teksty, Rokia w większości śpiewa w Bambara, jednym z malijskich języków, a tylko dwa utwory na płycie wykonuje w języku francuskim.
„Nie potrafię powiedzieć, w jakim stylu śpiewam” przyznaje Rokia „ale po prostu kocham muzykę” W rezultacie mamy album który wciąż zaskakuje.
Poprzedni album artystki Bowmboi, wydany w 2003 roku, zawierał eksperymentalną współpracę z amerykańskim kwartetem smyczkowym – Kronos Quartet, a w 2005 roku dołączyła do gwiazdorskiej obsady projektu Billie and Me (trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych zorganizowanej na cześć Billie Holiday). Tu po raz pierwszy zaśpiewała The Men I Love we wspaniałym mocnym duecie z Dianie Reeves.