Mamy powód do świętowania! Po dwóch latach milczenia kultowa grunge'owa załoga z Seattle - MUDHONEY - powraca z nową, już ósmą w historii grupy studyjną płytą.
"The Lucky Ones" to kolejna wyrachowana, nieokrzesana i agresywna pozycja w dorobku grupy, która bez zająknięcia powinna znaleźć się na półce każdego fana grunge - niesamowicie wypoziomowana płyta z soczystym gitarowym wykopem, dla której wciąż nie możemy znaleźć "współczesnego odpowiednika" na równie dobrym poziomie - aż dziw bierze, że po dwudziestu latach na scenie Ci goście dalej TAK grają!!
Nagrany z Tuckerem Martinem, (który zaszczycił grupę swoją obecnością również na ich poprzedniej płycie - "Under a Billion Suns") w znikomym czasie trzech i pół dnia album powstał w rekordowym tempie, którego grupa nie narzuciła sobie w przeszłości w aż takim rozmiarze, a mimo wszystko stworzyła jedną ze swoich lepszych pozycji w artystycznym dorobku, głęboko zakorzenioną w swoich pierwszych gitarowych płytach z lat 80' - tych samych, których wielkim fanem był sam KURT COBAIN - zaręczamy, że przed "The lucky Ones" też padłby na kolana! Tym razem położono chyba nawet większy nacisk na sekcję rytmiczną złożoną z Guya Maddisona (bas) i Dana Petersa (perkusja) niż dotychczas. Nie wiemy, czym panowie sobie na to zasłużyli, ale zdecydowanie warto było dokręcić im tą śrubę. Mocne bębnienie, oszałamiający bas, niesamowite riffy i nieco zaangażowane teksty - czegóż chcieć więcej? Przy takiej pozycji wystarczy przeczekać tylko kilka tygodni od dnia premiery by bez żadnych konsekwencji można było nazwać ją kultową i klasyczną - i głęboko liczymy na to, że ochoczo skorzystacie z tej możliwości tak jak my!