Już sama nazwa grupy sugeruje nam, że każde założenie czego możemy się po nich spodziewać jest błędne - RUMPELSTILTSKIN to krasnal będący bohaterem jednej z baśni Braci Grimm, zaś GRINDER to jak podpowiada nam słownik języka angielskiego młynek do kawy, szlifierka, ząb trzonowy lub rozdrabniarka - właściwą interpretację i tłumaczenie zróbcie proszę na własną rękę, nam trudno się zdecydować na najmniej absurdalną wersję.
Gdy tylko włożymy do naszego odtwarzacza ich nowy krążek - "Living for Death, Destroying the Rest" wystarczy nam tylko kilka sekund, żeby uświadomić sobie iż wszelkie obawy były bezzasadne. Mimo przerażającej nazwy, RsG jak w skrócie określają ich fani reprezentują sobą najbardziej czysty i rasowy thrash/speed metal jaki słyszeliśmy od dawna. Ich muzyka jest jak wehikuł czasu - być może jedynie produkcja sugerująca od razu, że mamy do czynienia z dziełem z RELAPSE zdradziła prawdziwy rok pochodzenia płytki - gdyby nie ona, pewnie twierdzilibyśmy, że to materiał sprzed 20 lat bo w 2009 nikt już przecież tak nie gra! Totalny oldskul, szybkie i drapieżne, melodyjne riffy, urywające uszy solówki, agresywny wokal, podwójna stopa - każdy składowy element thrash metalu został tutaj spełniony. Doskonale wiemy, że takich płyt były już tysiące. Ale ile z nich jest tak przyjemnych dla ucha jak nowy Rumpelstiltskin? Zaręczam wam, że niewiele...