Astrud Gilberto, Antonio Jobim, Os Mutantes, Caetano Veloso czy ostatnio Bebel Gilberto lub Ive Mendes to nazwiska znane każdemu miłośnikowi muzyki.
Cibelle to z pewnością najpiękniejsza z brazylijskich gwiazd, bez wątpienia też jedna z najbardziej utalentowanych. Nieprzypadkowo już po pierwszych nagraniach zainteresowali się nią muzycy Morcheeby i pomogli w nagraniu debiutanckiego albumu. Trochę samby z odrobiną jazzowego groove i lounge’owych rytmów przyniosło jej popularność na całym świecie. Cibelle odwiedziła też Polskę – wystąpiła na jednym koncercie w Warszawie, była też gościem Trójki. Chyba jednak nawet najwięksi sympatycy pięknej Brazylijki nie oczekiwali po drugiej płycie szczególnych niespodzianek, ciesząc się raczej na „powtórkę z rozrywki”. Tymczasem „The Shine Of Dried Of Electric Leavs” to album równie przyjemny i urokliwy, zarazem jednak niezwykle dojrzały, wielobarwny, głęboki.
Nowa propozycja Cibelle warta jest szczególnej uwagi z wielu powodów. Obok 10 kompozycji napisanych przez artystkę i jej współpracowników trafiły na nią także dwie piosenki sławnego Caetano Veloso, jeden kawałek innej brazylijskiej sławy – Toma Jobima oraz otwierająca album kompozycja Toma Waitsa „Green Grass”.
Kolejnym smaczkiem są zaproszeni goście – Devendra Banhart, z którym Brazylijka pięknie śpiewa utwór Veloso „London, London”, a także znany z Coco Rosie – Spleen.Wśród producentów płyty jest też Seu Jorge ( twórca soundtracku do „Miasto Boga”) i Yann Arnaud – stały współpracownik Air. Zestaw naprawdę doborowy!
Na płycie słychać oczywiście echa muzyki brazylijskiej – bo trudno uciec od korzeni, ale Cibelle nie proponuje nam muzycznej cepelii – inspiracje rytmami samby i brzmieniami tropicalia łączy z pomysłami z muzyki współczesnej, świetnie wpisując się w nurt folkotronica , który u nas rozpropago....... więcej