Od płyty Cargilla Omni rozpoczynało swe działanie, i był to strzał w dziesiątkę: doskonały miks świeżego psychodelicznego popu z country i folkiem. On the Road to concept album z początku lat 70., do niego dodane są utwory z singli nagranych od połowy lat 60. do roku 80.. Płyta jak często w przypadku country z Omni zawiera utwory genialne obok… powiedzmy mniej ciekawych. Wśród blisko trzydziestu nagrań zdarzają się prawdziwe perły jak Joe Jessie and I albo Big Town, które przywodzą na myśl o dwie dekady późniejsze nagrania Swansów. Dużo tu też przeciętnego country: raz smutnego - te mi się bardziej podobają mimo pewnej dawki kiczu i świadomości, że graniczy to z perwersją; innym razem skocznego i z przytupem - te mnie nie przekonują. To zdecydowanie mniej równa płyta niż Very Well Traveled Man, o której wspominałem na początku, niemniej warta uwagi. Jest w niej coś nieuchwytnego. Rodzaj jakiejś muzycznej prawdy, której brak w wielu dzisiejszych nagraniach. Coś, co odbiera moja podświadomość. Pewne rzeczy można powiedzieć prosto. Wiele zdaje się naiwnych. Często jednak słuchanie tych płyt otwiera oczy, jak spotkanie z obcą kulturą.
Mirt M|I 2.09.