Większość z Was już pewnie odkryła, że naprawdę najlepsze rockowe płyty to te, które sięgają nieskończenie dalej niż suma ich części składowych. To z pewnością niewytłumaczalna zdolność, ale dla prostej w sumie rockowej formuły, najbardziej kluczowa. Clinic posiedli ją całkowicie, co sygnalizował już krążek "Internal Wrangler". Nowa płyta "Walking With Thee" jest zaś tego koronnym dowodem.
Brytyjska prasa śmiało stawia ich, w rzędzie największych rockowych legend -równie energetyczni, śmiali i charyzmatyczni byli Sex Pistols, Velvet Underground, Iggy Pop & The Stooges, Suicide , the Fall, Nirvana. W stosunku do brytyjskiej prasy należy być mocno podejrzliwym, tym razem jednak można im zaufać.
Prawdziwe piękno Clinic bierze się stąd, że wykorzystując znany powszechnie rockowy alfabet, potrafią stworzyć naprawdę odmienny, oryginalny, energetyczny i magnetycznie pociągający styl. Stopień spontaniczności i zaangażowania wprowadza mnóstwo świeżości i oryginalności. Co w rocku ostatnich lat rzadkością, Clinic nie chodzi o produkcję, szlifowanie brzmienia, nie chodzi głównie o pierwotną radość grania, tak jak najlepiej potrafią. Chodzi też o groove - szczególną rolę odgrywa tu hipnotyczny wokal, który funkcjonuje nie tylko jako medium dla słownej ekspresji, ale charyzmatyczna siła, całkowicie osobny i niezależny melodyczny i rytmiczny instrument. Jak gdzieś tam napisano dla Clinic "the rythm is a message", bo rytm ma znacznie głębszy sens niż słowa.
Co nie znaczy, że słowa - pełne czarnego humoru i kerouacowskich historii i walczącej przekory - niewiele znaczą. Nie przypadkiem przecież ich pierwszy singiel, skierowany przeciw dziennikarskim uroszczeniom redakcji pism należących do koncernu IPC - Unut, New Musical Express i (wtedy jeszcze istniejącego) Melody Maker - wywołał w Anglii taką burzę. Już - tytuł mówił wszystko: "IPC Subeditors Dictate Our Youth". Singiel , wydany w 1997 roku, dzien....... więcej |