„Nerve Up” ukrywającej się pod pseudonimem LoneLady Julie Campbell z Manchesteru to jeden z tych debiutanckich albumów, które przywracają wiarę w przyszłość rocka.
Wydawałoby się, że ze swoją bogatą historią rocka Manchester niczym już nie może zaskoczyć. „Nerve Up” w sposób jaskrawy przeczy takiemu przekonaniu. Muzyka Julie Campbell – autorki, wokalistki i gitarzystki – nie tylko odwołuje się do bogatej tradycji miasta (Buzzcocks, Joy Division, New Order, The Fall, Durutti Column, Stockholm Monsters), ale wzbogaca ją o jakąś zupełnie nową jakość, w której w równym stopniu znaleźć można refleksy twórczości takich wykonawców zza oceanu, jak Patti Smith Group, Throwing Muses/Kristin Hersh czy Janet Jackson, jak i rodzimych brytyjskich rockowych div z PJ Harvey (okres „Rid Of Me”) na czele. W zaimprowizowanym studiu na przemysłowych przedmieściach Manchesteru, Campbell przy współudziale producenta Guya Fixsena (My Bloody Valentine, Breeders, Stereolab) stworzyła w ciągu czterech tygodni płytę w każdej swej minucie doskonałą. Minimalistyczną, surową, odartą z wszelkich produkcyjnych ozdobników, a jednocześnie skrzącą się zniuansowaną kolorystyką i emocjonalnością. To zaszczyt i wielkie osiągnięcie stanąć godnie na końcu długiego szeregu legend Manchesteru.