W ubiegłorocznej ankiecie BBC na wykonawców, na których warto zwrócić uwagę w nadchodzącym 2010 roku, kwartet Stornoway z Oxfordu figurował na wysokiej pozycji. Debiutancki album grupy nie zawodzi pokładanych w niej nadziei.
„Beachcomber’s Windowsill” tylko w pewnym, umownym i orientacyjnym dla niewtajemniczonych, sensie wywodzi rodowód Stornoway od takich wybitnych zespołów, jak XTC, James czy Belle & Sebastian. W całej rozciągłości jednak uzasadnia fakt, dlaczego od przynajmniej roku grupa z Oxfordu jest uważana za jednego z najciekawszych wykonawców na brytyjskiej folk-popowej scenie, ze stale rosnącą w siłę armię fanów. Na jej czele stoi dwóch absolwentów uniwersytetu oxfordzkiego, wokalista i gitarzysta Brian Briggs (magisterium z zoologii i doktorat z ornitologii) oraz grający na instrumentach smyczkowych i klawiszowych Jon Ouin (w pozamuzycznej rzeczywistości pracujący jako tłumacz z rosyjskiego). Ten tandem rozpoczął od nagrywania demo, a gdy z czasem dołączyli do nich wychowani w RPA bracia Steadmanowie – Ollie ze swym sfatygowanym kontrabasem i Rob z perkusją – Stornoway (nazwa pochodzi od miejscowości na Hybrydach) osiągnął pełną gotowość do publicznego debiutu na żywo. W muzyce zespołu czysty niczym u wzorcowego chórzysty głos Briggsa i jego teksty często nasycone tematyką marynistyczną w naturalny sposób harmonizują z wyrafinowanymi melodiami i akompaniamentem, w który wplecione zostały tak brzmienia bardzo tradycyjne, odwołujące się do szant, archaicznego folku czy angielskiej ballady, jak i dźwięki i rytmy świeższej daty, czerpiące z country- i folk-rockowego dziedzictwa oraz popowej kameralistyki ostatniej dekady. To prawda, że tego rodzaju werbalne podsumowanie muzyki Stornoway może wzbudzić podejrzenie, że to nic nowego. Podejrzenie mylne, bowiem „Beachcomber’s Windowsill”, nawet słuchany niekoniecznie z jakoś szczególnie wytężoną uwagą, oferuje mnóstwo niespodzianek i przyjemnych zaskoczeń. Ła....... więcej