Leupold Trio to trójka wciąż jeszcze młodych ale już utytułowanych i cenionych muzyków - skrzypaczka Eva Stegeman jest koncertmistrzem w Sinfonia Rotterdam oraz prowadzi European Union Chamber Orchestra; wiolonczelista Wolter Mijnders na co dzień współpracuje z Cpmbattimento Consort Amsterdam, a lutnista Sören Leopold ma w swoim dorobku nagrania i współpracę z czołowymi niemieckimi (Cantus Cöln, Musica Antiqua Köln) czy belgijskimi (Collegium Vocale Gent, La Fenice) zespołami muzyki dawnej. Debiutowali Debiutowali roku 2003 na Międzynarodowym Festiwalu Gitarowym "SaitenSprünge" w Bad Aibling i od tamtej pory regularnie nagrywają i koncertują, ciesząc się coraz większym uznaniem publiczności. Ostatnia ich płyta poświęcona jest włoskim (lub czerpiącym z włoskiej muzyki) sonatom od późnego renesansu do dojrzałego baroku. Dużo w ich muzyce świata - i nie ma znaczenia czy utwory naprawdę powstały w przesyconym nim sąsiedztwie weneckiego Placu Św. Marka czy też wyszły spod pióra Johna Dowlanda w wilgotnej Anglii czasów Elżbiety Wielkiej. Starają się dla tej muzyki odnaleźć wspólny mianownik, odchodząc czasem od utartych wzorców wykonawczych. To, że włoscy mistrzowie mieli wpływ na niemieckich kompozytorów siedemnastego stulecia wiemy od dawna i tu zaskoczenia nie ma. Skąd jednak ich wpływ w muzyce Howeta (holenderskiego lutnisty i kompozytora) czy słynnego, przesyconego melancholią Dowlanda? W wykonawczej pasji i radości grania Leopold Trio bronią tej tezy znakomicie, a bardzo współczesna, niepłynna i porwana narracja - jak choćby w ostatniej sonacie Corellego "La Folia" sprawia, że muzyka dawna pozwala odkrywać się wciąż na nowo.
autor: Józef Paprocki