„Electric Fruit” to już kolejna płyta z udziałem Petera Evansa opisywana na łamach Screenagers w tym roku i kolejna skrajnie różna. Owocowi współpracy z perkusistą Walterem i gitarzystką Mary Halvorson co prawda nieco bliżej do „Kopros Lithos” niż energetycznego bebopu prezentowanego przez Mostly Other People Do The Killing, jednak tu improwizacja nie służy aż tak skrajnym formom ekspresji, jak proponowana do spółki z Gustafssonem i Fernandezem. Mamy tu do czynienia z żywiołową dyskusją, prowadzoną przez trzy intrygujące osobowości, intensywną nie z racji ich zamiłowania do hałasu, lecz stężenia treści. Każdy z członków tercetu koncentruje się na prezentacji szerokiego wachlarza rozwiązań, unikając konwencjonalnych konstrukcji rytmicznych i tonalnych, a nawet jeżeli zdarza się to któremuś z instrumentalistów, to pozostała dwójka dba, by szybko wyprowadzić utwór na słuszną drogę. Brak założeń odnośnie struktury poszczególnych nagrań skutkuje gwałtownymi zwrotami akcji, w których słodki ambient w jednej chwili potrafi zmienić się w kakofonię, kilkusekundowe solowe zagrania raptownie przekształcane są w gęste faktury, niewinne brzdąkanie zapowiada psychopatyczne nawałnice, a wszystko dziurawione jest mnóstwem drobnych pauz. Wydaje się wręcz, że zmienność jest tu celem samym w sobie. Od tej zasady wyjątkiem jest jedynie zamykający płytę „Metallic Dragon Fruit”, niemal w całości wypełniony pojedynczymi dźwiękami.
W bardzo wyraźnym i gwarantującym bliskość dźwięku miksie na pierwszy plan wysuwa się gra Halvorson na nastrojonej bluesowo gitarze. Amerykanka stara się na nowo odkrywać możliwości instrumentu wygrywając krótkie, czasem ckliwe frazy i rozstrajając je przy pomocy efektów, co daje wrażenie nerwowego szarpania strun lub niedbale wykonywanych ćwiczeń. Niekiedy sięga również po cięższe brzmienia i zaprzęgając do pracy przester wygrywa melodyjne riffy lub tworzy brudne tło dla pozostałych instrumentów. Walter ma z ko....... więcej