W 25. rocznicę ukazania się debiutanckiego albumu „Throwing Muses”, tytułowa grupa, wówczas z Bostonu, prezentuje antologię swoich nagrań, co związane jest z jej reaktywacją na trasę koncertową.
Throwing Muses byli pierwszym amerykańskim wpisem na listę wykonawców amerykańskich 4AD. Chwilę później Ivo Watts-Russell podpisał kontrakt z ich przyjaciółmi i krajanami z Bostonu – Pixies. Te dwa zespoły zmieniły oblicze niezależnego rocka na zawsze. Pixies – w sposób bardziej efektowny – uważani są za pionierów grunge’u, za ojców chrzestnych Nirvany, ale Throwing Muses – ze swą neurotyczną muzyką i osobistymi aż do bólu tekstami Kristin Hersh - otworzyli drogę dla wykonawców zorientowanych na muzykę bardziej ekscentryczną, introwertyczna i poetycką, jaką zauważamy przede wszystkim w twórczości wykonawców określanych mianem singers-songwriters. Do nich zapisała się zresztą Hersh po rozpadzie grupy.
25. rocznica od debiutu w barwach 4AD to doskonały pretekst dla składankowej płyty. Choć oczywisty zdawał się przegląd nagrań singlowych, który sam w sobie byłby ogromnie atrakcyjny, zespół postawił na utwory, które uważa za najlepsze w swojej karierze. Efektem jest album równie ekscentryczny, jak sami Throwing Muses, i w pełni dający wzgląd w niezwykłość jego muzyki o zmiennych nastrojach, tempach, liniach melodycznych czy aranżacjach. Tych utworów zestawionych raczej kontrastowo niż chronologicznie jest 21.
Throwing Muses, mimo doskonałych recenzji, byli trochę zespołem niedocenionym i mniej popularnym niż Pixies. Czas pokazał, że w dziejach ewolucji niezależnego rocka były to zespoły równorzędne, których dorobek doprowadził do przełomu w tym gatunku. Jego skutki widoczne są do dzisiaj.