Zaledwie kilka miesięcy po hucznie i licznie obchodzonych 15-tych urodzinach kapeli, ukaże się nowa - piąta płyta EFAE. 13 nowych piosenek, nagranych w studio jakichś okropnych komercjuszy i zmasteringowane przez kolesia który nie umie nawet słowa po polsku...
Płyta jest baaardzo różnorodna i już nie będę się silił na malownicze porównania między czym a czy bo są kawałki dla tych co tęsknią za przebojowością; są dla tych co by chcieli, żeby serduszko zabiło mocniej i żeby było bardziej emo i bardziej modern, ale jest też sporo dla tych którzy potrzebują żeby było twardo, mocarnie i prosto w ryj. Na pewno jest to świetny, przebojowy, mocno tkwiący w stylistyce hardcore/punk album... taki jak Eye For An Eye.
Ważną rolę odgrywają nietuzinkowe teksty wokalistki zespołu - Anki, której głos jest jednym z istotniejszych elementów brzmienia tej kapeli, bo ta dziewczyna naprawdę ma wokal! Na okładce kompaktu jest inna baletnica niż na winylu. A w 20-sto stronicowej książeczce teksty po polsku i angielsku, żebyście mogli przy ognisku pośpiewać i koledze z Londynu powiedzieć co artysta chciał powiedzieć. Layout jest zresztą kolejną zaleta tego albumu - Piotrek siedział nad tym długo i efekt jest znakomity.
Kompakt ukazuje się ze ślicznym, 20 stronicowym bookletem, wersja winylowa w niemniej śliczną okładkę (nieco inną niż wersja CD), oraz wkładkę jakiej być może jeszcze nie widzieliście. Piotrek siedział nad projektem wystarczająco długo, żeby wszystko było wypieszczone i przemyślane. Trzeba go będzie za to opić. Poligraficznie będzie na pewno tip-top!
Winylowa wersja ukazuje się we współpracy polsko-niemieckiej, winyl koloru czarnego