CD1
Z ciemności wyłaniają się wagony metra - wsiadamy w dźwiękową podróż przez podziemne labirynty. Po upływie niespełna dwóch minut czysty environmental przeradza się w fantastycznie rozedrganą sekwencyjną suitę, podminowaną efektami kojarzącymi się z płytami Jean-Michela Jarre'a Oxygene i Equinoxe. Zważywszy solidnie wyprodukowaną ścieżkę rytmiczną, utwór ten mógłby też był wyjść spod pióra Wolframa Spyry ...
Introdukcja płynnie przechodzi w obły, aerodynamiczny ambient przepajający kompozycję drugą. Miłośnikom sekwencyjnych poematów z pewnością szczególnie przypadnie do gustu stojący, chmurny akord, na tle którego ewoluuje melancholijna melodia prowadząca. Z czasem nadciąga wichura ? w okolicy trzeciej minuty groźne pomruki wichru wydają się wypełniać całą głośnikową objętość...
Trzeci utwór to fenomenalna, nostalgiczna opowieść kojarząca się pełnym pogłosów i świetlistych strug brzmieniem z atmosferą Another Heart Breaks
Electric Light Orchestra - tyle, że tu mamy jeszcze brawurowe elektroniczne solo w dobrym, berlińskim stylu...
Jak dotąd, aż trudno wybrać zdecydowanie najlepszy utwór - już pierwsze dźwięki każdej kolejnej kompozycji z miejsca oczarowują swoim nastrojem i pełnią wyrazu. Epizod czwarty wyróżnia się sekwencją brzmiącą, jakby zagrana była wprost na nieuchwytnych, natychmiast znikających neonowych smugach! Prawdziwie hipnotyczne dziesięć minut. Kolejny utwór może wywołać podobne asocjacje jak wczesne impresje Marka Bilińskiego - podniosły nastrój, częste zmiany rejestru, niebanalnie chwytliwe motywy piętrzące się w fantazyjne kaskady... Po zaledwie trzech minutach rozpoczyna się motoryczna, ale pozbawiona beatów kompozycja szósta: polifoniczny sekwencyjny koncert idealny na zamglony, deszczowy dzień.
Siódmy utwór zaczyna się, gdy arpeggia impresji poprzedniej przykrywa majestatyczna ściana akordów o nader wyrazistej melodyce; jeszcze przed upływem jednej minuty rozkwita ścieżka rytmiczna i płynnym r....... więcej