muzycy:
Sinne Eeg: vocal
Jacob Christoffersen: piano
Morten Ramsbol: bass
Peter Erskine: drums
Gustaf Ljungreen: guitars, lap steel
Marc Bernstein: bass clarinet
Martin Schack: hammond b3
Danish National Orchestra
"Na dzisiejszym rynku muzycznym istnieje cała grupa wokalistek, którą wszyscy uporczywie klasyfikują jako 'jazzowe' a z jazzem de facto nie mają one wiele wspólnego. Śmiało można zaliczyć do nich Diane Krall, Katie Melua'e czy Annę Marię Jopek o efemerydach typu Ives Mendes nie wspominając. Dla większości bowiem producentów, wydawców ale i słuchaczy 'jazz' jest słowem nobilitującym muzyczne doznania, podnoszącym ich wartość więc jeżeli coś ma być 'dobre' lub 'lepsze' to świetnym zamiennikiem może być 'jazzowe'. Drugim problemem jest to, iż do jazzu wrzuca się to wszystko, co o jazz choćby się ociera a jest trudne do sklasyfikowania.
W przypadku Sinne Eeg możemy mówić o pewnych podobieństwach - płyta jest 'jazzowa' w podobnym stopniu jak nagrania Diany Krall czy Inger Marie Gundersen: wokalistka głosem właściwie nie improwizuje, swinguje - owszem, lecz nie za wiele. Eeg towarzyszy klasyczne jazzowe trio z fortepianem oraz smyczkowa orkiestra. Muzycy jej małęgo zespołu pozwalają sobie na improwizowane wycieczki czy pasaże. Lecz ta nietrafność określania 'jazzowe' wcale nie oznacza, iż jest to zła muzyka i należy ją wyrzucić na śmietnik. Jeżeli szukać podobieństw to Sinne Eeg bodaj najbliższa jest kanadyjskiej wokalistce Holy Cole - a to rekomendacja znakomita. Nie ma na tej płycie, co prawda, mroczniejszych utworów, ale wykonując balladowy repertuar Sine Eeg nie ma sobie równych. Potrafi śpiewać, potrafi wyczarować ze zdawałoby się banalnego tematu - perełkę, uwodzi i kołysze, smyczki umieszczają to na pięknym, pastelowym i delikatnym tle. I jeszcze jeden wielki plus tego nagrania - większość piosenek zgromadzonych na płycie to kompozycje wokalistki, a i pozostałe to wcale nie jazzowe standardy, a raczej rockowe covery. Wszystkim, którzy sięgną po to nagranie gwarantuję jednak jedno - ta 'jazzowo-wokalna' płyta potrafi wielu każdego zauroczyć i oczarować. A "With or Without You" z repertuaru U2 zachwyci chyba wszystkich."
autor: Paweł Wierzbicki