Bartek Chaciński (polifonia.blog.polityka.pl)
"(...) Z jednej strony – trzyma się ładnego formatu amerykańskiego country z jej przaśnymi barwami, z drugiej – kompletnie się poza ten format wymyka, właśnie swoim wyestetyzowaniem (...)
Najbardziej podoba mi się, gdy Houck z najczarniejszych opresji, z depresyjnych momentów dźwiga się – niczym Cat Power – do radosnego klubowego grania z sekcją dętą i funkową pulsacją w takim „A Charm/A Blade”. I gdy bezceremonialnie nakłada tradycyjne skrzypcowe ostinato na syntezator w „Song For Zula” (...)"