Drugi raz już mamy okazję słuchać nagrań projektu Noryani za sprawą nowego albumu wydanego przez Generator.pl. Oto przykład, jak świeżo może brzmieć muzyka z pogranicza tradycyjnej elektroniki, melodyjnego chill-outu i wielopłaszczyznowego ambientu z atmosferycznymi naleciałościami muzyki klasycznej i filmowej. Southeast 225 to zróżnicowany album z dźwiękowymi fotografiami, które przy każdym przesłuchaniu odsłaniają inną tajemnicę.
Recenzje:
Drugi raz już mamy okazję słuchać nagrań projektu Noryani za sprawą nowego albumu wydanego przez Generator.pl. Oto przykład, jak świeżo może brzmieć muzyka z pogranicza tradycyjnej elektroniki, melodyjnego chill-outu i wielopłaszczyznowego ambientu z atmosferycznymi naleciałościami muzyki klasycznej i filmowej. Southeast 225 to zróżnicowany album z dźwiękowymi fotografiami, które przy każdym przesłuchaniu odsłaniają inną tajemnicę. Album otwiera nostalgiczna mozaika bardzo chwytliwych pasaży brzmieniowych, usytuowanych nastrojowo gdzieś między Antarctica Vangelisa a Meet Next Life duetu Isan: bardzo udana wypadkowa tradycyjnego oraz poszukującego stylu. Za sprawą drugiego utworu możemy dokładnie prześledzić, jak z kolei mogłaby wyglądać współpraca Daniela Pembertona z Edgarem Froese; nie zapominajmy jednak, że to tylko próba przybliżenia nastroju wyczarowanego tutaj przez innego artystę, jeszcze nie tak znanego, a najwidoczniej dysponującego podobnym potencjałem. Trzeci utwór to jak dotąd moja ulubiona pozycja na krążku - ależ podobać się może to piorunujące zestawienie huczącej perkusji w średnim tempie oraz hipnotycznych ścian akordowych przesuwających się na pierwszym planie! Czy znów posłużyć obrazowym skojarzeniem, co to za synteza? Wyobraźmy sobie zatem spotkanie Biosphere i Fever Ray, ale znów w jedynym w swoim rodzaju stylu wymyślonym przez Noryani.
Czwarta impresja przywodzi mi na myśl zamglone pejzaże morskie Josepha Turnera, jakby ledwo dostrzegalne przez zielonkawą, pożółkłą albo....... więcej