muzycy:
Tail Dragger: vocals
Johnny B. Moore: guitar
Jesse Lee Williams: guitar
Eddie Burks: harmonica
Larry Taylor: drums
Lafayette Leake: piano
Little Mack Simmons: harmonica
Willie Kent: bass
Sięgnięcie po bluesa z wytwórni Delmark to niemal w 100% gwarancja posłuchania interesującego krążka, bez względu na to czy artysta, którego nazwisko widnieje na okładce jest doskonale znany czy kompletnie anonimowy. Wielka w tym zasługa założyciela i szefa wytwórni, sędziwego dzisiaj Roberta G. Koestera.
Tail Dragger zalicza się do tej pierwszej grupy, bo czy może być inaczej skoro sam Howlin’ Wolf nadał mu taki pseudonim i mówił o nim "one day this boy is gonna take my place".
Wydana właśnie płyta "Stop Lyin': The Lost Session" to po raz pierwszy opublikowana sesja Draggera z 29 września 1982, kiedy to Dragger wraz z gitarzystami Johnny'm B. Moore'm i Jesse'm Lee Williamsem, harmonijkarzami Eddie'm Burksem i Little Mack'iem Simmonsem, perkusistą Larry'm Taylorem, pianistą Lafayette'm Leake'm i basistą Willie Kentem nagrali dziewięć premierowych utworów.
Doskonale brzmiącą płytę, z fantastycznymi gitarzystami i harmonijkarzami na czele rozpoczyna autorska piosenka „So Ezee”. Piosenka powala brzmieniem, swobodą grania i nieuchwytnym groovem. Dalej jest tak samo dobrze, “Ain’t Gonna Cry No Mo” i “Please Mr. Jailer” to slow-bluesowe perełki, natomiast ”Stop Lyin’ i “Don’t You Want a Good Man” to proste, przecudne melodie, napędzane bluesowym kotłem, z którego co rusz bucha parą. Aż dziw, że to nagranie czekało tak długo na wydanie.
Tail Dragger z pasją, z szacunkiem do tradycji, ale bez nachalnego powtarzania ogranych patentów współtworzy chicagowską scenę bluesową od wielu lat, tym lepiej dla fanów bluesa, że w zanadrzu ma dla nich takie perełki!