Bartek Chaciński (Polifonia.blog.polityka.pl)
"Przy 78 minutach rocka psychodelicznego i folku też nie ma miejsca na niecierpliwość. (...) brak nachalności, swoboda i opieranie się na bardzo dobrym warsztacie i niezłej wokalistyce. Od „Gentle…” różni ten album nieco bardziej amerykańskie brzmienie i częstsze odnoszenie się do tamtejszej tradycji. Czyli więcej Crosby, Stills, Nash & Young, a mniej Floydów (...)"