Info dystrybutora:
Ich nu-jazzowy debiut w Ninja walczył z Cinematic Orchestra o palmę pierwszeństwa wśród najlepszych płyt zeszłego roku. Tym razem Norwedzy powracają z równie powalającym następcą - we wspaniały sposób łączą nowoczesną elektronikę rodem z brytyjskiego Warpa, połamane rytmy z najlepszych dokonań Amon Tobina, wysamplowane gitary ze wspaniałym, nowoczesnym i bardzo oryginalnym jazzem na pograniczu Hancocka i Davisa oraz "chicago jazz sound". Nowa płyta – w co trudno uwierzyć - wydaje się jeszcze bardziej dojrzała niż debiut!
Rafał Księżyk (Aktivist, recenzja z Anteny Krzyku 2/2003):
Kiedyś cieszyło nas, że dj może zastąpić big band, dziś jest dokładnie odwrotnie. Stąd Jaga wydaje się trochę przereklamowana. Posłuchajcie rodzimych szermierzy neofusion - Robota Obiboka, ich ekspresja ma więcej charyzmy. Fenomen Norwegów to jednak przede wszystkim kwestia niekwestionowanego wdzięku i elegancji ich muzyki. Przy okazji tej płyty zaanektowali ten miękką motorykę środkowego Tortoise i na jej bazie stworzyli szczelnie otulającą wstęgę brzmień, gdzie wibrafon, dęciaki, elektronika i gitara splatają się na równych prawach i z podobnym natężeniem Ta dźwiękowa iluzja wywodzi się od Davisa, ale harmonie i kolory zdradzają lekcję Soft Machine, tuzuów euro psycho-jazzu przełomu lat 60. i 70.