"(...) Na Aw C'mon - No, You C'mon znajdziemy wszystko do czego Lambchop nas przyzwyczaił: dziwacznie, nietypowo frazowane melodeklamacje Wagnera (chociaż czasami eksperymentuje z głosem), ironiczne, błyskotliwe opowieści osnute wokół życia na amerykańskiej prowincji, urokliwe, nostalgiczne quasi-westernowe melodie, bogata instrumentacja, przestrzenne aranżacje.
Jednak w tym nu-country znajdziemy również trochę nowinek: hardrockowy Nothing Adventurous Place - najostrzejszy numer w historii zespołu, The Gusher - bossa nova z wplecionym riffem z Paranoid Black Sabbath, Shang A Dang Dang - coś pomiędzy popem, tańcem i country czy Jan. 24 - oparty na motorycznym, "zapętlonym" solo fortepianu. (...)
Można się spodziewać, że muzyka zespołu z Nashville będzie rozwijać się (...) w stronę lekkich, akustycznych, przestrzennych kompozycji. Lambchop coraz bardziej oddala się od swych countrowych źródeł, tworząc własną niepowtarzalną jakość, coś, czego nie sposób pomylić z niczym innym."
Marcin Pawelec, Lampa#1 "(...) Najdziwniejszy zespół country, jaki kiedykolwiek powstał w Nashville, idąc w ślady ostatniej perełki "Is A Woman", plecie swoje intymne symfonie, rozczulająco delikatne i zachwycająco rozedrgane wszechobecnymi smyczkami.
Nieśpieszne wokale Wagnera oprawne w barokowe alt-country zachwyca pełnią niczym stare, długo odkrywane płyty JJ Cale'a - nieprawdopodobnie świadoma instrumentacja, rozważna dbałość o każdy element, piosenki do innych niepodobne." Maciek Sienkiewicz, Fluid "Trudno się oprzeć wrażeniu, że jedna płyta w zupełności by tu wystarczyła. Zwłaszcza że "Aw C'mon" jest zdecydowanie lepsza. Gdyby jednak potraktować "No You C'mon" osobno i słuchać jej oddzielnie, nietrudno także i ją docenić. Spotkałem się z recenzjami mówiącymi, że od płyty "Nixon" Lambchop wciąż grają to samo. Innymi słowy - że przestali się rozwijać. Mam na to tylko jedną odpowiedź: daj Boże wszystkim artystom taki brak rozwoju!" Grzegorz Hoffmann, clubber.pl ....... więcej