muzycy:
Walter Smith III: tenor saxophone
Ambrose Akinmusire: trumpet
Jason Moran: piano
Joe Sanders: double bass
Eric Harland: drums
Logan Richardson: alto sax on 4 track
""III" to trzecia autorska płyta Waltera Smitha III, amerykańskiego saksofonisty tenorowego i kompozytora, przez niektórych nazywanego "Terencem Blanchardem tenoru". To porównanie musi wywołać uśmiech, bo dorobek, wiek, obycie na scenie są nieporównywalne. Tylko trzy autorskie albumy na koncie, a już porównują go z Blanchardem? Lecz im dłużej słucham jego ostatniej jak dotąd płyt, tym bardziej nie mogę oprzeć się myśli, że coś w tym porównaniu jednak jest...
Chyba najbardziej znamienne jest podejście do muzycznej tkanki i umiejętność tworzenia nowej w formie muzyki, ale w duchu bliskiej niesłychanie drugiej połowie lat pięćdziesiątych / sześćdziesiątych ubiegłego stulecia. To muzyka ze wszech miar miękka, plastyczna, można się otulić niczym ciepłem pledem ("Capital Wasteland", "Goodnight Now"), ale jednocześnie potrafiąca zaskoczyć groovem i werwą tam, gdzie zdawałoby się, że będzie balladą ("Working Title"). Elegancka i ciepła, nie ma jednak w sobie popowych czy smooth jazzowych odwołań. To jazz z krwi i kości, przywołujący atmosferę małych, zadymionych klubów drugiej połowy ubiegłego stulecia.
Słuchając bowiem współczesnych jazzowych muzyków we własnym repertuarze, często mam wrażenie, że piszą kompozycje które z wielką starannością potrafią potem odegrać korzystając z partytur, natomiast nie potrafią pisać melodi i riffów które można zanucić, zaśpiewać, zagwizdać pod prysznicem. Które zapadną w pamięć i od których nie będzie można się uwolnić. Muzycy jazzowi stają się oto współczesnymi kompozytorami tworzącymi skomplikowane , następujące po sobie partie i unisona, równo grane w duetach czy triach, ale gubią to, co w jazzie zawsze było niezmiernie ważne - radość wspólnego muzykowania. Melodie i riffy potrafi pisać Blanchard, potrafi też Walter Smith. Można je rozwijać i przetwarzać bez końca. Słuchając tego albumu, żałuję niezwykle, że producencka ręka czuwała nad powstawaniem tego albumu - nie tyle ingerując w to jak grają, ale ile. ....... więcej