Jest coś nieustraszonego w twórczości Christophera Paula Stellinga. Dysponuje głosem, który brzmi jednocześnie staro i młodo. Bez wysiłku gra na gitarze swoje palcówki, a całość okrasza tekstami, które są zarówno dramatyczne, jak i autobiograficzne.
Jest coś nieustraszonego w twórczości Christophera Paula Stellinga. Dysponuje głosem, który brzmi zarówno staro, jak i młodo. Bez wysiłku gra na gitarze swoje palcówki, a całość okrasza tekstami, które są zarówno dramatyczne, jak i autobiograficzne. TJest coś nieustraszonego w twórczości Christophera Paula Stellinga. Dysponuje głosem, który brzmi zarówno staro, jak i młodo. Bez wysiłku gra na gitarze swoje palcówki, a całość okrasza tekstami, które są zarówno dramatyczne, jak i autobiograficzne. T
Te dźwięki odzwierciedlają niespokojnego ducha młodego człowieka, który opuścił dom, by podróżować po świecie i razem ze swoją gitarą śpiewać swoje piosenki stojąc samotnie na scenie, grając w wypełnionych po brzegi domach, a czasami niemal pustych pokojach. Szacuje, że zagrał ponad czterysta koncertów w przeciągu ostatnich trzech lat. Trzeba wiele pracy by utrzymać się na drodze – mówi Stelling. Uczysz się polegać na swoich piosenkach, będących czymś stałym wśród tych wszystkich nieznajomych miejsc. Twoją głowę wypełniają miejsca, dźwięki i pomysły, a wszystko się z niej wylewa. Kiedy wszystko dookoła ciebie się zmienia, ty także się zmieniasz. Jednak rzeczy, które są niezmienne, są tym czym jesteś. Piszę piosenki wiedząc, że inspiracje są dookoła. Jeśli ich nie widzisz, szukaj dalej, a jeśli nadal ich nie widzisz, idź za róg. I jeśli wciąż tego nie dostrzeżesz, spójrz na wszystko inaczej. Bo inspiracje są dokładnie przed tobą.
Dorastał na Florydzie, którą jednak porzucił w młodym wieku, by szukać swojej tożsamości w Kolorado, Bostonie, Seattle i Północnej Karolinie, a w końcu ostatecznie osiadł w Nowym Jorku. W ciągu tych lat pracował w antykwariacie, pośród wielkich....... więcej |