muzycy:
Luís Lopes: electric guitar
Jean-Luc Guionnet: alto saxophone
"Wszystko co jest wielką sztuką porusza wyobraźnię. Gdy pomyśli się o swoim ulubionym filmie i o dwóch godzinach gdy go oglądasz - po prostu przenosisz się do innego świata. Muzyka - także improwizowana - może osiągnąć ten sam cel. Może wstrząsnąć Twoim światem i przenieść Ciebie zupełnie gdzie indziej. I to zarówno muzyka na żywo, jak i na płycie, chociaż zwykle to bezpośrednie spotkania są silniejsze.
Pamiętam takie koncerty, gdy zdawało mi się, że świat się w ciągu tych chwil rozpada i zestawia na nowo, gdy wychodząc z klubu ze zdumieniem zauważałem wciąż stojące drzewa i budynki. Takim koncertem mogło też być spotkanie w lizbońskim Culturgest, gdy obok siebie na scenie stanęli tam portugalski gitarzysta Luis Lopez oraz pochodzący z Francji saksofonista Jean-Luc Guionnet.
Obaj instrumentaliści pochodzą z nieco odmiennych światów dźwiękowych i odmiennych muzycznych filozofii. Luis Lopez wywodzi się ze sceny rockowej i w jego muzyce cały czas, gdzieś w tle pobrzmiewają głębokie odwołania do punk rocka - niezależnie w jakim składzie akurat się pojawi (czy będzie to The Humanization 4tet, Lisbon Berlin Trio, Big Bold Back Bone, czy też Afterfall). Guionnet z kolei wywodzi się ze świata awangardy, nie tylko tej odwołującej się do jazzu. Potrafi świetnie odnaleźć się w świecie minimalizmu czy muzyki konkretnej, ale też narobić niemało hałasu w wyrastającej z post-bopu i free jazzu improwizowanej noise'owej dekonstrukcji (Return of the New Thing, The Ames Room).
Na płytę złożyły się dwie długie improwizacje. To takie dwie długie podróże do innego Świata, zupełnie jak w fabularnym filmie - do zamierzchłych czasów lub na inną, nieznaną planetę. A zaczyna się zupełnie spokojnie - od pojedynczych nut saksofonu i niemal łagodnej gitary. Potem obok, a zwłaszcza Lopez, podkręcają tempo. To właśnie portugalski muzyk dąży tutaj do zwarcia, nadaje muzyce pęd i otwiera ją na, zdawało by się, niemuzyczne, hałaśliwe doświadczenia, dosyć j....... więcej