muzycy:
Kira Skov: vocals, acoustic guitar
Nicolai Munch-Hansen: electric & upright bass, cello, piano, guitar, vocal
Oliver Hoiness: electric & acoustic guitars, keyboards
Simon Toldam: piano, keyboards
John Parish: drums, variophone, vocal
Na płycie poświęconej Bilie Holiday zachwyciła emocjonalnymi i melancholijnymi interpretacjami piosenek Lady Day. Jeśliby tylko chciała, kolejne jazzowe płyty, z powodzeniem mogłyby wydawać Blue Note czy Verve. Dwa lata temu wydała jednak "When We Were Gentle" i zamieniła pozycję jazzowej divy na ulubienicę publiczności muzyki alternatywnej. Walnie przyczynił się do tej stylistycznej przemiany John Parish, znany głównie ze współpracy z P.J.Harvey, ale także Tracy Chapman i Rokią Traore. Występuje on na jej płytach jako producent i instrumentalista.
Nowa płyta to kontynuacja wybranej na “When We Were Gentle” drogi - ponownie mamy do czynienia z ujmującą mieszanką łagodnej psychodelii, najlepszej tradycji inteligentnej piosenki i kreatywnego jazzu.
Klasa Kiry i przyjaciół polega na tym, że potrafią oni zaaplikować słuchaczom emocje niejako "między dźwiękami", a narrację płyty budują na muzycznych niedopowiedzeniach. Kira jest mistrzynią formy, nie ma przy tym jednak cienia pretensji, co i rusz pojawia się tutaj jakiś niuans, drobny aranżacyjny patent, który dobitnie uświadamia zjawiskową wręcz wrażliwość twórców (przesterowane gitary w "Down in the Valley", wibrafon w "The Sun a Lonely Host", czy saksofony, trąbka i tuba w "May Your Mind Explode a Blossom Tree"). Jest na tej płycie jakaś świeżość, urzeka i przeraża, nie pozwalając oderwać się od odtwarzacza.
To najciekawsza obok "Divers" Joanny Newsom kobieca songwriterska płyta 2015 roku!
autor: Krzysztof Szamot