"Starlite Motel to zespół złożony z gwiazd - bo któż z miłośników tego co bardziej otwartego jazzu nie zna ulubionego klawiszowca Johna Zorna, nowojorczyka Jamiego Safta? Albo basisty tria The Thing i kwintetu Atomic Ingebrigta Haker Flatena? Nieco gorzej pewnie będzie z norweskim perkusistą Gardem Nilssenem, ale on wchodzi w skład międzynarodowego kwartetu Macieja Obary (Obara International Quartet), od lat współtworzy znakomite kolektywy Zanussi 5, Cortex, Bushman's Revenge, a w ubiegłym roku wydał świetnie przyjęty, autorski album "Firehouse". Najmniej znaną (pewnie nie za długo może się to zmienić) postacią jest tutaj norweski saksofonista Kristoffer Berre Alberts, ale i on ma w dorobku nagrania z Lasse Marhaugiem czy też wydaną w ubiegłym roku także w Clean Feedzie znakomitą płytę "Metasediment Rock" (pod szyldem kwartetu Snik).
Słynne, rozpoznawalne nazwisko w dobie festiwalu celebryckości, to jednak nie wszystko - niewiele już ono znaczy. Tu jednak stają za mianem cztery wyraziste osobowości, doświadczone i otrzaskane na naprawdę trudnych do policzenia klubowych scenach świata. Wyraziste także gdy chodzi o tworzoną przez nie muzykę i własne, autorskie preferencje. Czego się więc po takiej płycie spodziewać? Mocy i wyrazistości. Jeżeli tego szukacie - dostaniecie pod dostatkiem od pierwszych minut tego nagrania.
Od początku tej płyty na plan pierwszy wysuwają się Saft z Haker Flatenem - to oni odciskają na tym nagraniu najmocniejsze piętno. Mocny, elektryczny bas Ingebrigta, świetnie znany choćby z płyty "Boot!" The Thing znajduje znakomite uzupełnienie z rozwibrowanych partiach Safta. Jamie Saft za młodu był ponoć rozkochany z heavy metalu (Black Sabbath, AC/DC, Judas Priest) i mocnym bluesrockowym brzmieniu (ZZTop), i dopiero ojciec jednego z jego przyjaciół zainteresował go jazzem. Od lat widać to także po rozmaitych projektach które współtworzył na scenie nowojorskiego downtownu, ale też znakomicie słychać w tym nagraniu. Mocn....... więcej