Paleta dźwięków, jaką posługuje się Plaid, poszerza się z roku na rok. Ich technika jest coraz bardziej wyrafinowana i coraz więcej w ich nagraniach słychać „żywych” instrumentów.
A jednak, na przestrzeni lat nie zmieniło się jedno. Ciągle skupiają się na złożonych, ale napędzających rytmach, wciągających melodiach i emocjonalnym brzmieniu. To wszystko można odnaleźć na ich najnowszej płycie, zatytułowanej ‘The Digging Remedy’.
Nie brak tu elementów, które były pierwszą inspiracją dla Eda Handley'a i Andy'ego Turnera. Także wtedy gdy jeszcze stanowili trzon The Black Dog. Ekstatyczne, detroitowskie akordy w ‘CLOCK’, wspaniały bujający hiphopowy rytm w ‘The Bee’, kraftwerkowskie podejście w ‘Saladore’... Wszystko teraz jest jednak obszerniejsze i na większą skalę. Bardziej obfite i olśniewające szczegółami. Pojawiły się także nowe elementy, jak flet czy partie gitar w wykonaniu multiinstrumentalisty Beneta Walsha. Syntezatorowe akordy Melifer i Wen, zostały przeciwstawione gitarze akustycznej, co stworzyło niemal newage'owy nastrój. Gwałtownie rozwijająca się partia fletu w ‘Lambswood’, tworzy wręcz mistyczną atmosferę, niczym jakiś szamański rytuał z zaginionego kontynentu. Jednak chociaż walory produkcyjne są na najwyższym poziomie, nie one są tu celem samym w sobie. ‘Plaid’ nie robią niczego pod publiczkę. Jak sami podkreślają: „naszym zdaniem to artyści powinni prowadzić publiczność, a nie na odwrót.”