muzycy:
Jeff Parker: guitar, effects
Rob Mazurek: cornet, mutes
Recorded May 24-27 2013 by Caleb Willitz at Rattlesnake Studios, Chicago, IL, USA
Mixing: Caleb Willitz
Master: Jean-Pierre Bouquet, L'Autre Studio, Vaires-sur-Marne, France
Grają ze sobą wiele, wiele lat. Niektórzy mówią, że pierwszy spotkali się 1994 roku, gdy uruchomiono pracownię Chicago Underground, na piętrze, nad klubem Greem Mill w Chicago, ale spotkałem się także z opiniami, że Jeff Parker i Rob Mazurek współpracowali juz wcześniej. Jakby jednak nie patrzeć to z góra dwadzieścia lat. Współpracowali w ramach rozmaitych projektów, ale duetowy album zdecydowali się wydać po raz pierwszy.
Zdążyli w czasie tej długiej współpracy poznać się znakomicie, znają nawzajem swoje mocne i słabsze strony, znają schematy budowania fraz i architekturę dźwięków, znają nawzajem swoje inspiracje i muzyczne fascynacje, a jednak na płycie tej słychać jak bardzo wciąż potrafią siebie nawzajem zaskakiwać i jaką frajdę sprawia im granie w duecie.
Rob Mazurek zrezygnował tu z używania elektroniki, gra czystym (czasem też brudnym, ale to nie wada) akustycznym dźwiękiem. Jeff Parker gra gitarze elektrycznej i chociaż nie jest guru elektronicznych brzmień, to swój dźwięk brudzi i bardzo starannie przetwarza i moduluje. Oczywiście czasami, nie bez przerwy. Jeff Parker to mistrz nie lada i potrafi elektroniki używać z niemałym wyczuciem. Udowadniał to w Tortoise jak i chociażby w Powerhouse Sound prowadzonym przez Kena Vandermarka. Moja ocena jest odmienna jeśli chodzi o Mazurka, który o wiele bardziej przypada mi do gustu gdy gra akustycznie. I chociaż nie uważam go za wybitnego trębacza, to na pewno jest jednym z tych nielicznych muzycznych wizjonerów, którzy potrafią ideą zarazić partnerów i wykrzesać z nich na scenie o wiele więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.
Mazurek i Parker to dwóch cudownie uzupełniających się instrumentalistów, którzy udowadniają ta płytą, że by powstała znakomita muzyka wcale nie trzeba tak wiele. A sama płyta otwiera nową serie wydawniczą - tym razem winylową - wydawnictwa Rogue Art, która też będzie znakomitym uzupełnieniem ich imponującego i coraz bardziej pęczniejącego katalogu.
autor: Marek Zając