Ta płyta zdaje się potwierdzać tezę, że jazz jest językiem ponadnarodowym, uniwersalnym. Potrzebna jest tylko przestrzeń, w której muzycy mogą spotkać - reszta przychodzi sama. Ten międzynarodowy kwartet (muzycy pochodzą z Niemiec, Łotwy oraz Polski i Danii) narodził się w Kopenhadze, gdzie całą czwórka w ciągu ostatnich dwóch mieszkała i studiowała. To tutaj narodziła się ich współpraca i wykrystalizowała muzyczna koncepcja łącząca w jedno wpływy jazzu, bluesa, awangardy, world music, rocka i popu. Łącząca w zbiorowej, intuicyjnej improwizacji.
Całą czwórka to wciąż bardzo młodzi improwizatorzy. Wciąż jeszcze są studentami (jak choćby Tomo Jocobson, basista, posiadający duńskie i polskie obywatelstwo, wciąż studiuje muzykologię na Uniwersytecie Warszawskim), ale mają już w dorobku współpracę z wielkimi postaciami kreatywnego jazzu i jazzowej awangardy - John Tchicai, Mat Maneri, Lotte Anker, Andrew D'Angelo, Adam Rudolph, Randy Peterson, Kresten Osgood, Sidsel Endresen i Frank Gratkowski to partnerzy i mistrzowie muzyków kwartetu. Ta plejada znakomitych i cenionych nazwisk daje również obraz na sposób, w jaki może funkcjonować muzyka zespołu tworząc zupełnie nowy organizm, silnie akceptujący jedność, równość, zaufanie i wewnętrzną komunikację, a przekreślający dotychczasowe gatunkowe podziały. Mount Meander imponuje erudycyjną szerokością spojrzenia, konsekwencją realizacji i łatwością, komunikatywnością przekazu. Niektóre fragmenty tez płyty można zanucić niczym popowe piosenki. Jak dla mnie - fascynująca muzyka!
autor: Marek Zając |