Stephan Micus to artysta nietuzinkowy. Gromadzi instrumenty z całego świata, uczy się na nich grać, a następnie komponuje na nie muzykę.
Rzadko korzysta z nich w tradycyjny sposób. Dużo częściej, adaptuje je do własnych potrzeb. Często łączy je ze sobą w sposób, który nigdy wcześniej nie przyszedł nikomu do głowy. Tak powstaje niezwykłe, niepodrabialne, polifoniczne brzmienie. Na swoim nowym albumie – Inland Sea, Micus gra na dziewięciu różnych instrumentach. Główna rola przypada jednak szwedzkiej nykelharfie, przypominającej połączenie skrzypiec z klawiszami.
Inland Sea jest już 22 albumem Micusa dla ECM. Artysta tłumaczy, że tytuł płyty odnosi się do geograficznego pejzażu, choć może być też rozumiany, jako „coś, co nosimy w środku”.